Lip 15

6 naturalnych sposobów na odstraszenie kleszczy

Kleszcze to prawdziwa zmora grzybiarzy, ludzi lubiących naturę i spacery po lesie, po parku, biegaczy…. Znam takie osoby, które tylko i wyłącznie ze względu na lęk przed kleszczami nie korzystają ze świeżego powietrza w lesie. Fakt, w aptekach są dostępne środki „chroniące” nas przed kleszczami, ale z doświadczenia innych i swojego wiem, że nie koniecznie one działają. Ponadto jeśli używasz ich często z pewnością nie podziałają korzystnie na Twoje zdrowie.

Są jednak naturalne sposoby (niektóre z nich przetestowałam), które naprawdę działają.

 

źródło: www.zdrowie.dziennik.pl

 

Oto one:

  1. Czosnek

Wiem, że nie koniecznie pięknie pachnie, ale działa. Komary i kleszcze go nie znoszą. Jeśli niemal codziennie korzystasz ze spacerów po lesie czy parku to trochę lipa jeść czosnek na okrągło, albo chodzić z jego ząbkami przy sobie. Jeśli jednak wypadasz do lasu od czasu do czasu np. akurat na grzyby można włożyć ząbek czy dwa do kieszeni jednej, drugiej i skutecznie odstraszyć kleszcze.

Jeśli Ty sam nie znosisz tego zapachu to poniżej kolejne metody 🙂

  1. Czystek

Napar z czystka nie dość, że zdrowy to mega skuteczny w walce z kleszczami. No ale nie wystarczy wypić jednej szklanki przed wyjściem do lasu – i dla zdrowia i dla ochrony antykleszczowej należy pić szklankę naparu z czystka dziennie. Zapach, który wydziela nasze ciało jest dla nas neutralny natomiast dla kleszczy nieznośny.

  1. Olejki eteryczne

Jeszcze lepsza metoda dla tych, którzy nie pamiętają o wypijaniu czystka a czosnku nie cierpią 🙂 Olejkiem eterycznym wystarczy się wysmarować czy spsikać sprayem przed wyjściem do lasu czy parku. Dla kleszczy te zapachy to koszmar. Olejek taki można kupić np. w sklepie ze zdrową żywnością. Najskuteczniejsze zapachy to: paczula, goździk, cytryna, mięta, szałwia. Wystarczy wysmarować ciało i ochrona gotowa.

Możemy przygotować sobie całą butlę fajnego sprayu: szklanka wody, 1/4 szklanki oliwy z oliwek, kilka kropel dowolnego olejku, trochę soku z cytryny. Można dodać liście mięty, melisy czy bazylii. Całość wymieszać, wlać sobie do butelki z atomizerem i pryskać na ciało co jakieś dwie godziny. Dla nas to nawet fajny i przyjemny zapach a dla kleszczy katastrofa. Komary też nie lubią takich aromatów 🙂

  1. Witamina B

Jeśli suplementujesz tę witaminę problem z kleszczami nie powinien Ciebie dotyczyć. Kleszcze nie lubią zapachu jaki wydziela ciało osób przyjmujących witaminę B. Oczywiście mowa tu o regularnym przyjmowaniu witaminy.

  1. Kocimiętka

Ta roślina przegoni komary, kleszcze i mszyce z Twojego ogródka. Posadź ją w ogrodzie czy w doniczce na tarasie a będziesz grillować w spokoju.

  1. Higiena

Kleszcze lubią pięknie pachnące ciało: mydła, perfumy, dezodoranty, kremy, itp. więc przed wyjściem do lasu nie używaj takich specyfików. Kleszcze lubią również zapach ludzkiego potu, zatem przed wyjściem do lasu weź prysznic używając najlepiej szarego mydła, nie używaj kosmetyków, osłoń ciało: długie rękawy, długie nogawki, nakrycie głowy.

Po powrocie idź ponownie pod prysznic i dokładnie się obejrzyj, szczególnie miejsca za kolanami, w zgięciach łokciowych, okolice pępka.

Lip 09

W jaki sposób poprawić jakość nasienia ?

Oczywiste jest, że najlepszą jakością nasienia mogą cieszyć się ludzie młodzi. Niestety wraz z wiekiem skuteczność plemników jest coraz gorsza. Już po 24 roku życia nasienie ulega stopniowemu pogorszeniu. Już w wieku około 45 lat liczba plemników i ich zdolność ruchowa spada o 30%.

Jeśli mężczyzna ma problemy z zapłodnieniem należy podejrzewać, że albo ma zbyt mało plemników, albo plemniki są nieprawidłowe, albo mają zbyt dużą lepkość co powoduje upośledzenie ich ruchliwości.

 

źródło; www.medme.pl

 

Co może uratować życie plemnikom ?

Przede wszystkim witamina C.

Nadmierna lepkość nasienia powoduje bezpłodność. Ma to miejsce w 25 % przypadków. Witamina C może być w tych przypadkach ratunkiem. Na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Teksaskiego w Galveston zostało przeprowadzone badanie, podczas którego bezpłodnym mężczyznom podawano witaminę C, a konkretnie 1000 mg przez okres 60 dni. Wynik okazał się niewiarygodnie pozytywny, gdyż liczba plemników w nasieniu u tych mężczyzn wzrosła o 60 % a ich ruchliwość o 50 %. Po tym okresie wszyscy mężczyźni byli w stanie zapłodnić swoje żony. W grupie mężczyzn, wśród której witamina C nie była podawana bezpłodność utrzymała się na dotychczasowym poziomie.

Jaka ilość witamina C jest skuteczna ?

Sprawdzić to postanowili dr Harris, dr Dawson i dr Powell z Uniwersytetu Teksańskiego. Podzielili oni bezpłodnych mężczyzn, z ogólnym dobrym stanem zdrowia, w wieku od 25 do 45 lat, na dwie grupy. Jednej z nich podawano 200 mg witaminy C, zaś drugiej 1000 mg dziennie. Co się okazało ? Obie dawki były skuteczne. Jedyna różnica polegała na tym, że dawka mniejsza działała wolniej i na efekt badani musieli poczekać kilka tygodni dłużej.

Witamina C skutecznie walczy z wolnymi rodnikami,

a to one mogą powodować zwiększoną lepkość nasienia.

Dawka witaminy C jaka może poprawić jakość nasienia powinna być dostosowana indywidualnie. Oczywiste jest, że mężczyźni narażeni na większą ilość toksyn ze środowiska, mężczyźni palący papierosy, czy spożywający alkohol będą mieli większe zapotrzebowanie na tę witaminę.

Witamina C ponadto może mieć wpływ na zmniejszenie uszkodzeń plemników, które mogą być przyczyną wad wrodzonych płodu.

Należy w tym miejscu wspomnieć, że witamina C jest skuteczna w przypadku nadmiernej lepkości plemników, nie leczy natomiast innych przyczyn bezpłodności.

Mężczyźni planujący potomstwo powinni ponadto wyeliminować ze swojej diety tłuszcze trans. Im ich więcej, tym plemników mniej. Tłuszcze takie znajdują się w chipsach, kupnych ciastkach, fast foodach. Dodatkowo dieta powinna być bogata w witaminę E, cynk, selen i karnitynę. Orzechy brazylijskie zawierają mnóstwo selenu, dlatego powinny być włączone do diety. Pierwiastek ten poprawia jakość nasienia a także powoduje, że plemniki poruszają się sprawniej i szybciej.

.

Źródło : „Żywność Twój cudowny lek” Jean Carper

Cze 28

Zespół jelita drażliwego czy może tylko nietolerancja jednego produktu ?

Zespół jelita wrażliwego (nadwrażliwego, nadpobudliwego) to dość częste schorzenie w ostatnich latach i jedno z tych, które można wyleczyć dietą.

Istnieją produkty, które w sposób szczególny przyczyniają się do wystąpienia tej dolegliwości.

Zacznijmy od mleka. W pierwszej kolejności należałoby przeprowadzić test: wyeliminować z diety mleko i przetwory mleczne na około 3 tygodnie i zobaczyć jaka będzie reakcja organizmu. Jest wielce prawdopodobne, że okaże się, iż jest to nietolerancja laktozy. Oba schorzenia dają identyczne objawy i czasem ciężko zdiagnozować, które z nich jest przyczyną dolegliwości. Propozycja ta oparta jest na badaniach kiedy to włoscy naukowcy przyjrzeli się 77 pacjentom szpitalnym z wywiadem zespołu jelita drażliwego i okazało się, że 74 % z nich nie tolerowało laktozy. Wystarczyło odstawić więc mleko i jego przetwory na 3 tygodnie i wszystkie dolegliwości ustąpiły bądź znacznie się zmniejszyły. Kiedy natomiast mleko wprowadzono ponownie – powróciły i dolegliwości.

 

 

 

Kolejny produkt jaki może powodować dolegliwości jelitowe to słodziki.

Na pierwszym miejscu wśród nich jest sorbitol. Kiedy przebadano 42 zdrowe osoby, u połowy z nich stwierdzono nietolerancję na sorbitol. Osobom tym podano 10 mg sorbitolu co odpowiada np. ilości jaka jest zawarta w 5 gumach do żucia czy łyżce dietetycznego dżemu. 17% z nich po podaniu już tak znikomej dawki miało objawy takie jak w zespole jelita drażliwego.

Na Wydziale Medycznym Walhalla w Nowym Jorku przez okres dwóch lat leczonych było 15 osób z powodu jelita nadwrażliwego. Jednakże ostatecznie okazało się, że jest to nietolerancja sorbitolu. Fruktoza również może powodować takie dolegliwości.

Dlatego zanim stwierdzisz, że masz zespół jelita wrażliwego odstaw na 3 tygodnie sorbitol i najlepiej fruktozę też i sprawdź czy objawy miną.

Sorbitol zawarty jest w brzoskwiniach, soku jabłkowym, gruszkach, śliwkach świeżych i suszonych, gumach „bez cukru”, dietetycznych dżemach i czekoladach.

Pszenica przy objawach ZJN również jest na celowniku. Ponieważ chleb powszedni jest codziennym pokarmem na większości stołów rzadko komu przyjdzie do głowy, że może być po prostu nietolerowany.

Do tej grupy „podejrzanych produktów” należy dodać kukurydzę i kawę. W mniejszym stopniu może to być czekolada, ziemniaki, cebula i owoce cytrusowe.

Jeśli więc masz objawy typowe dla ZJN spróbuj wyeliminować po kolei na 3 tygodnie każdy z tych produktów i zaobserwuj reakcję organizmu, Być może okaże się, że wystarczy wyeliminować jeden z nich i wszystkie dolegliwości ustąpią.

Jeśli po odstawieniu tych produktów zmiany nie nastąpią spróbuj poobserwować swój organizm, zapisywać co jesz w ciągu dnia (dokładnie wszystko) i zwróć uwagę w jakim dniu objawy były silniejsze a w jakim lekko odpuszczały. Być może inny produkt jest winny.

A w tym samym czasie jedz więcej błonnika. Włókna normalizują stolec, a jeszcze lepiej w połączeniu z otrębami. Możesz jeść łyżkę otrąb trzy razy dziennie przez okres 3 miesięcy i zobaczyć efekty. Powinno pomóc. Czyli: warzywa, owoce i otręby mogą być lekarstwem. Warto spróbować.

Tak przy okazji błonnik i otręby pomagają również przy uchyłkowatości jelita. Po prawie dwóch latach badań i testów przeprowadzonych przez chirurga dr Neil’a S. Painter’a ze szpitala Manor Hause w Londynie na 70 chętnych okazało się, że dieta wysokoresztkowa działa. 89 % pacjentów doznało całkowitego ustąpienia dolegliwości. Doktor twierdzi, że ilość otrąb trzeba dostosować do siebie indywidualnie zaczynając od jednej łyżeczki dziennie do nawet 3 łyżek trzy razy dziennie. W zależności od samopoczucie pozostawić odpowiednią dla siebie ilość.

 

Źródło: „Żywność Twój cudowny lek” Jean Carper

Cze 25

Co wspólnego ma marchewka z udarem mózgu ?

Czy wyobrażasz sobie, że zjadanie półtorej marchewki dziennie przez co najmniej pięć dni w tygodniu zmniejsza ryzyko udaru mózgu aż o 68% ?

 

 

Wynik ten pozwoliły uzyskać ośmioletnie badania przeprowadzone na 90000 kobiet. Co takiego w marchewce pozwala osiągnąć takie efekty ? Dr Joann E. Manson z Akademii Medycznej w Harwardzie (dokładnie tam gdzie zostało przeprowadzone badanie) uważa, że wpływ na to ma beta karoten zawarty w marchwi i jego działanie antyoksydacyjne.

Na Uniwersytecie w Brukseli zostało przeprowadzone kolejne badanie gdzie testom została poddana krew 80 chorych w pierwszej dobie po udarze mózgu. Co ono wykazało ? Okazało się, że pacjenci, którzy mieli wysoki poziom witaminy A (w tym beta karotenu) mieli znacznie większe szanse przeżycia, ich mózgi były mniej uszkodzone oraz szybciej wracali do zdrowia.

Jak to wszystko wygląda ? W czasie udaru tkanki mózgu zostają pozbawione tlenu i z tego powodu zaczynają coraz gorzej funkcjonować, aż w pewnym momencie zostają uszkodzone całkowicie. Na podstawie badania zaobserwowano, że właśnie ten proces hamuje witamina A – (jak wiemy beta karoten po spożyciu przekształca się w tę witaminę).

Gdzie oprócz marchwi szukać beta karotenu ?

  • warzywa zielone np. szpinak, kalarepa, jarmuż
  • warzywa pomarańczowe np. słodkie ziemniaki, dynia

Te same warzywa charakteryzują się jeszcze jedną wspólną cechą: posiadają wysoką zawartość potasu, a potas również zapobiega udarom. Potwierdza to badanie przeprowadzone przez naukowców w Południowej Kalifornii na 859 kobietach i mężczyznach. Otrzymany wynik potwierdził 40% spadek ryzyka udaru mózgu u osób spożywających co najmniej 400 mg potasu dziennie, a ponadto okazało się, że podczas dwunastoletnich obserwacji nikt z najwyższym poziomem potasu (co najmniej 3500 mg dziennie) nie zmarł z powodu udaru. Natomiast u tych, którzy spożywali go za mało wskaźnik zgonów wzrósł o 2,6 raza u mężczyzn oraz 4,8 raza u kobiet.

Produkty zawierające ponad 400 mg potasu to:

  • 85 g gotowanego szpinaku (423 mg potasu)
  • 70 g gotowanej botwinki (654 mg potasu)
  • 1 łyżka stołowa melasy ( 400 mg potasu)
  • 225 ml soku pomidorowego ( 536 mg potasu)
  • 225 ml soku pomarańczowego (472 mg potasu)
  • 1/4 melona (412 mg potasu)
  • 5 suszonych moreli (482 mg potasu)
  • 2 marchewki ( 466 mg potasu)
  • 130 g gotowanych słodkich ziemniaków (455 mg potasu)
  • 100 g gotowanej fasolki sojowej (484 mg potasu)
  • 225 ml chudego mleka (418 mg potasu)
  • 1/2 awokado (742 mg potasu)
  • 1 banan (451 mg potasu)
  • 55 g migdałów (440 mg potasu)
  • 200 g pieczonych ziemniaków (512 mg potasu)
  • 170 g fasoli (613 mg potasu)
  • 85 g sardynek (500 mg potasu)

Dr Luis Tobias junior z Uniwersytetu w Minnesocie przeprowadził badanie na szczurach. Pokazało ono, że nie dość, że potas obniżył u nich ciśnienie tętnicze krwi to jeszcze wszystkie szczury karmione dietą bogatą w potas nie miały udarów mózgu. Natomiast 40% z tych szczurów, które dostawały pokarmy z małą lub normalną ilością potasu dostało udaru.

Jest jeszcze jeden produkt, który skutecznie chroni przed udarami. Jest nim zielona herbata. Naukowcy z Akademii Medycznej w Tohoku w Japonii przeprowadzili czteroletnie badanie na 6000 Japonek, które potwierdziło tę tezę. Te z nich, które piły co najmniej pięć filiżanek zielonej herbaty dziennie były o połowę mniej narażone na udar mózgu niż te, które herbaty nie piły. Ponadto zielona herbata obniżała u nich wysokie ciśnienie krwi, nawet wówczas jeśli nadużywały one soli.

Podsumowując:

  • pamiętaj o marchewce
  • pamiętaj o zielonych i pomarańczowych warzywach
  • jedz produkty bogate w potas (lista powyżej)
  • i nie zapomnij o zielonej herbacie

 

źródło: „Żywność Twój cudowny lek” Jean Carper

Cze 20

Jaki sens ma dieta jednego produktu ?

Dieta jednego produktu polega na jedzeniu tylko jednego rodzaju pokarmu przez np. kilka dni. Tym produktem zwykle bywa owoc lub warzywo, choć sama przetestowałam, doskonale się również sprawdzają kasze. Owoc czy warzywo może być spożywane w każdej formie: sok, świeży owoc czy suszony no i oczywiście do woli i o każdej porze, np tylko i wyłącznie banany.

 

 

Dla urozmaicenia można przeprowadzić taką dietę zmieniając co dwa dni produkt. Powiedzmy: dwa dni same banany, dwa dni same ziemniaki, dwa dni same czereśnie. Jest to dobre rozwiązanie, bo z doświadczenia wiem, że ciężko jest jechać na jednym produkcie więcej niż 3 dni. Najzwyczajniej w świecie ma się tego produktu powyżej uszu.

W jakim celu się ją stosuje ?

po pierwsze pozwala szybko zgubić zbędne kilogramy …..

po drugie w łatwy sposób oczyszcza krew i nie tylko a także pozwala pozbyć się toksyn z organizmu. Przyjmując tylko jeden produkt organizm po każdym jedzeniu szybko sobie z nim radzi, a więc nie marnuje energii na przetwarzanie, długie trawienie, walkę z dodatkowymi szkodliwymi składnikami toksycznymi – o ile tym jednym produktem nie będzie np. tylko parówka czy inna niezdrowa żywność, bo oczywiście mówimy tylko o pokarmach korzystnych dla organizmu :).

Jedząc jeden, zdrowy produkt (najlepiej coś z warzyw lub owoców) unikasz wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń: dodatków do żywności, konserwantów, barwników, rozpuszczalników itd., a ponadto otrzymujesz sporą dawkę witamin i minerałów.

Dieta jednego produktu jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które chciałyby przejść głodówkę w celu oczyszczenia czy polepszenia pracy organizmu, ale niestety nie dają rady tego dokonać. Takie osoby mogą na przykład kilka razy przeprowadzić monodietę, następnie przejść na dietę sokową i wówczas podejście do głodówki będzie o wiele łatwiejsze.

Wracając do utraty wagi jeszcze – następuje szybka utrata kilogramów, ponieważ podczas jedzenia tylko jednego produktu ilość pożywienia jaką zjadamy jest zmniejszona. Chciałam jednak nadmienić, że ten pozytywny efekt może być zdradliwy, jeśli np. po 5 dniach zajadania się wyłącznie marchewką nagle rzucimy się na tonę innych produktów. Tak jak po każdej diecie takie zachowanie bez wątpienia dwa razy szybciej odda Ci to co straciłeś. Dlatego po zakończeniu kilkudniowej diety na jednym produkcie należy stopniowo i powoli wprowadzać inne, a nie zachowywać się tak jakby się jedzenia rok nie widziało 🙂 i wtedy wszystko będzie ok.

Dietę jednego produktu można przeprowadzać w różny sposób. Jeden dzień monodiety w tygodniu, kilka dni monodiety w miesiącu ….. tak czy inaczej z pewnością wpłynie korzystnie na każdy organizm.

 

Źródło: „Naturalny detoks” dr Bruce Fife

Cze 16

Dzieci i kobiety w ciąży szczególnie narażone na zatrucie ołowiem

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy w jak dużym stopniu narażeni jesteśmy na kontakt z ołowiem i tym samym na zatrucie nim. Szczególnie ostrożnym należy być w przypadku dzieci i kobiet w ciąży. A ołów występuje niestety w wielu produktach spożywczych, jak nie we wszystkich , bo pochodzą one z zanieczyszczeń przemysłowych. Poza pożywieniem ołów znajduje się w benzynie, farbach, tuszu gazetowym, bateriach, wodociągach, puszkach a także uwalniany z zanieczyszczeń przemysłowych w powietrzu i wodzie. Do gleby przedostaje się przez opady deszczu, a potem oczywiście przechodzi do roślin uprawnych.

źródło: szczekaopada.pl

Farby, jakie były w przeszłości używane zawierały ołów, nadal część starych budynków jest nimi pomalowana. Były przypadki dzieci, które po spożyciu tynku zatruły się i zmarły. Obecnie sprzedawane farby ołowiu nie zawierają, ale do malowania np. urządzeń na placach zabawach takich farb nadal się używa. Rurociągi lutowane są ołowiem, w konsekwencji czego ołów dostaje się do wody z kranu. I to właśnie zanieczyszczenie wody ołowiem jest jednym z najpoważniejszych.

Zatrucie ołowiem jest często trudne do wykrycia. Objawami takiego stanu jest biegunka, poirytowanie i ospałość. Dzieci natomiast tracą poczucie równowagi, pogarszają się ich zdolności poznawcze, werbalne, percepcyjne, pojawiają się problemy z nauką i zachowaniem. Najbardziej niepokojący jest fakt, że wystarczy jeden rok podczas którego dziecko narażone jest na kontakt z ołowiem aby trwale uszkodzić mózg, układ nerwowy i psychikę. Z ostatnich badań wynika, że już niewielkie dawki ołowiu mogą być szkodliwe. Czasopismo Public Health Service opublikowało na swoich łamach stwierdzenie, że największym zagrożeniem środowiskowym właśnie dla dzieci jest zatrucie ołowiem.

Ołów jest niezwykle niebezpieczny dla kobiet w ciąży. W niesamowicie agresywny sposób atakuje płody, niemowlęta i dzieci, ponieważ w największym stopniu wchłaniany jest przez rozwijający się organizm. Ołów łatwo przedostaje się przez łożysko i może poważnie uszkodzić układ nerwowy płodu. Niemowlęta i małe dzieci pochłaniają 5 do 10 razy więcej ołowiu niż osoby dorosłe. Statystyki mówią, że jedno na sześcioro dzieci w wieku od 6 miesięcy do 5 lat, oraz jeden na dziewięć płodów zostają narażone na dawki ołowiu, które zagrażają ich zdrowiu.

Wchłanialność ołowiu zwiększa się w dodatku przy nieodpowiedniej diecie. Wiele dzieci niestety wraz z dietą nie otrzymuje wystarczającej ilości składników odżywczych co potęguje absorpcję tego pierwiastka.

Należy zatem szczególnie w przypadku dzieci i kobiet w ciąży przyjrzeć się otoczeniu, nie narażać na kontakt z ołowiem oraz zadbać w sposób szczególny o dietę i dostarczanie do organizmu odpowiedniej ilości witamin i minerałów.

NOWA CERA W 7 DNI

Źródło: „Understanding Normal and Clinical Nutrition” dr Eleonor Noss Withney

Starsze posty «