Cukier – gorszy niż narkotyk ?

Byłam dziś na zakupach i tak mnie tknęło, żeby pyknąć kilka fotek i napisać co nieco o cukrze.

Zdejmowałam z półki pierwsze lepsze produkty i robiłam zdjęcia etykietom. Oczy mi wyszły na wierzch.

Na jednej łyżeczce mieści się 5 g cukru, no i teraz popatrzcie:

Bakoma – jogurt z jagodami  – w 100 g produktu 12,9 g cukru czyli prawie 3 łyżeczki – jogurt ma 140 g, oczywiście do zjedzenia na raz, mamy więc ponad 4 łyżeczki cukru

IMAG0507

 

Danone – jogurt pitny – w 100 g ponad 2 łyżeczki cukru

danone

Serek Bakuś – w 100 g prawie 3 łyżeczki cukru

bakuś

 

Płatki śniadaniowe Nestle – w 100 g prawie 7 łyżeczek cukru.

płatki nestle

 

Sok Kubuś Play – w 100 ml 2 łyżeczki cukru

kubus play

Napój Hortex Leon – w 100 ml 2 łyżeczki cukru – a co najśmieszniejsze na opakowaniu widnieje napis: „NIE ZAWIERA CUKRU” 😀 Koń by się uśmiał 😀

hortex

Kisielek Delecta na deser – w 100 g 2 łyżeczki cukru

kisiel

Nie próbowałam nawet robić zdjęć z góry oczywistych produktów zawierających tony cukru jak np. coca cola

Zwróćcie uwagę, że to są ilości na 100 g/100ml, zwykle wypijamy czy zjadamy średnio dwa razy więcej na raz. Dla podkreślenia napiszę, że dziecko w wieku szkolnym lekko zje jednego takiego Bakusia, wypije jeden sok, zje na deser czy kolacje kisiel. Dodajmy cukier w tym zawarty i mamy 11,5 łyżeczki cukru. No ale to przecież nie wszystko, do tego 2 łyżeczki cukru np. do herbaty, do tego jakiś cukierek czy ciastko (ciastko z kremem i polewą – 15 łyżeczek cukru). Mało? Ok, to nadal nie wszystko, bo jeszcze plaster wędliny na kanapce – tez cukier, chleb czy bułka – tez cukier, tu już w mniejszych ilościach, ale jakby nie patrzeć sumuje się.

Przejrzałam wędliny, puszkowane produkty, artykuły light – wszędzie cukier w mniejszych lub większych ilościach, nie znalazłam nawet jednego produktu, który byłby pozbawiony cukru !!!

Cukier jest niszczącą każdy zakamarek naszego ciała substancją. Na nasz mózg działa on jak kokaina czy heroina. Mam na myśli nadmierne spożywanie cukru, tak jak pisałam w innym artykule odrobina trucizny nikomu nie zaszkodzi, zatem i cukier od czasu do czasu nie spowoduje zniszczeń w naszym organizmie.

Dr Richard Johnson – nefrolog z uniwersytetu w Denver powiedział: Za każdym razem kiedy poznaję jakąś chorobę i szukam jej przyczyny, trafiam na cukier”.

Dlaczego tak bardzo pożądamy cukru choć wiemy, że jest niezdrowy? Zastrzyk cukru pobudza w mózgu te same ośrodki przyjemności co kokaina i heroina. Zatem najzwyczajniej nas uzależnia.

Cukier w nadmiarze prowadzi do agresji, do zaburzeń emocjonalnych, do zmiany zachowań. Potwierdza to eksperyment, który był przeprowadzony na tzw. trudnej młodzieży w Stanach Zjednoczonych w jednym z tamtejszych liceów. Wprowadzono terapię dietą tj. młodzież ta żywiła się produktami nie przetworzonymi chemicznie oraz z ich diety całkowicie został wyeliminowany cukier. Bardzo szybko spowodowało to poprawę koncentracji u tych uczniów, poprawę zachowania i wzrost aktywności na zajęciach szkolnych. Chociaż nie wiem jak oni to zrobili, bo ogólnie u osób, które spożywają dużo cukru po jego odstawieniu występują niezbyt pozytywne reakcje: agresja właśnie, nerwowość itp.

Zostało przeprowadzonych wiele badań naukowych jak bardzo cukier wpływa na nasz mózg. Badacze z Centralnego Instytutu Zdrowia Psychicznego w Mannheim w Niemczech starali dowiedzieć się dlaczego ludzie mogą uzależnić się od cukru tak samo jak od narkotyków, papierosów czy alkoholu. Po obserwacjach zauważono, że cukier tak samo jak alkohol czy narkotyki powoduje uwalnianie dopaminy w mózgu. Badania przeprowadzone na szczurach wykazały, że w ich mózgach nastąpiły zmiany takie same jak u ludzi po zażyciu narkotyków. Dowiedziono również, że cukier może działać na mózg nawet silniej niż kokaina. Jak bardzo cukier uzależnia potwierdzają badania, które przeprowadzili Naukowcy z Mediolanu na myszach, które gotowe były znieść najgorsze elektrowstrząsy gdy wiedziały, że w nagrodę dostaną porcje czekolady (biedne myszy tak przy okazji).

Jak cukier działa w naszym organizmie?

Załóżmy, że zjemy coś bardzo słodkiego: batona, wafla, napijemy się coca coli, wówczas w naszej krwi poziom glukozy wzrasta do bardzo wysokiego poziomu, wtedy trzustka musi wydzielić bardzo dużą ilość insuliny po to aby poziom glukozy spadł do właściwego poziomu. I tu się pojawia problem, bo nawet jak glukoza spadnie do odpowiedniego poziomu to trzustka nie przestaje wydzielać insuliny co w konsekwencji powoduje, że poziom cukru spada poniżej optymalnego poziomu. Zaczyna spadać tak nisko, że wówczas ciągnie nas znów do cukru, bo mamy go za mało, bierzemy znów coś słodkiego i koło się zamyka. Powoduje to, że wszystkie nasze komórki uodparniają się na działanie insuliny co sprawia, że po kilku latach wysoki poziom cukru już nie będzie mógł być obniżony przez insulinę z powodu uodpornienia.

Paradoksalnie kiedy trzustka wytwarza coraz więcej insuliny do obniżenia glukozy powoduje, że w efekcie tej insuliny jest też za dużo, a jej nadmiar jest bardzo szkodliwy. W tej sytuacji ta sama glukoza która stymulowała trzustkę do wytwarzania insuliny teraz zaczyna cofać to zjawisko aby zmniejszyć jej poziom. Mamy zatem insuliny coraz mniej i mniej i w tym momencie cukrzyca typu II już wita się z nami.

Cukier składa się w połowie z fruktozy a w połowie z glukozy. Glukozy nasz organizm potrzebuje, ale fruktozy już nie.

Fruktoza powoduje ogromne spustoszenie w naszym organizmie, to jest właśnie ta tzw. „biała śmierć”.

Z upływem czasu zaczęto spożywać coraz więcej cukru i wciąż ta ilość rośnie. W XIX wieku spożycie białego cukru na osobę rocznie wynosiło 3 kilogramy, natomiast na początku XXI wieku już 70 kg !!!. Szok !!! Tak ogromny wzrost spowodowany jest coraz większa ilością dostępnej przetworzonej żywności zawierającej cukier.

W tym samym czasie, czego wszyscy są świadomi, zaczęło przybywać przeróżnych chorób. Otto Heinrich Warburg, laureat medycznej nagrody Nobla odkrył, że metabolizm guzów złośliwych jest w dużej mierze uzależniony od spożycia glukozy.

Na grupie mysz przeprowadzono takie oto doświadczenie: wszczepiono im komórki raka piersi i podzielono na dwie grupy. Jedna grupa była żywiona normalnym zdrowym jedzeniem, natomiast druga grupa pożywieniem z wyższą zawartością cukru. Po 2,5 miesiąca w grupie karmionej pożywieniem z cukrem 2/3 myszy nie żyło. W grupie żywionej bez cukru wykorkowała tylko jedna mysz.

 

Łatwiej jest przeżyć nie jedząc nic, niż jedząc tylko cukier

                                                                                                  William Dufty

 

Cukier jest odpowiedzialny za około 50 różnych schorzeń, nawet nie będę ich tu wymieniać, bo chyba wymieniłabym wszystkie istniejące 🙂 Wtrącę tylko, że jest to idealna pożywka dla nowotworów.

Zresztą ten artykuł nie miał służyć opisywaniu chorób jakie powoduje cukier a bardziej jako bodziec do tego aby czytać etykiety i ograniczyć do minimum słodycze i słodzenie, gdyż mamy go w nadmiarze w produktach, które spożywamy na co dzień. A już na pewno chciałabym abyście zwrócili uwagę na to co jedzą Wasze dzieci, bo to jednak one pochłaniają tych słodyczy więcej. A dzienne spożycie cukru u dzieci powinno wynosić max 3 łyżeczki – czyli ile? Tyle co np. w serku Bakuś 🙂

 

Na koniec podam kilka zamienników cukru i napiszę o nich po zdaniu.

Cukier brązowy czy trzcinowy odpada, bo to ni mniej ni więcej a to samo co cukier biały. Fruktoza, syrop fruktozowo glukozowy, syropy kukurydziane – do niczego.

Zatem:

1. Cukier brzozowy (ksylitol) – w smaku prawie taki sam jak cukier biały. Ma ogromne właściwości lecznicze i opóźnia procesy starzenia 🙂 Alkalizuje organizm. Jest niskokaloryczny i pomaga w walce z osteoporozą. Przy zakupie należy zwrócić uwagę na kraj pochodzenia. Finlandia – nie Chiny. Cena 30 – 50 zł za kg.

2. Syrop z agawy – 3 razy słodszy od cukru i tak samo kaloryczny. Zawiera fruktozę, więc nie jest to szczyt marzeń. Cena około 12 zł za 330 g.

3. Syrop klonowy – 2 razy słodszy od cukru. Niektórzy uważają go za super pokarm. Naukowcy odkryli jego właściwości antynowotworowe. Cena produktu bio – 28 zł za 250 ml.

4. Cukier kokosowy – zawiera mniej fruktozy niż syrop z agawy. Jest dość kaloryczny. Cena 80 – 100 zł za kg

5. Stewia – ma zero kalorii, hamuje łaknienie i reguluje ciśnienie. W smaku naprawdę bardzo słodka, ale z leciutko gorzkim posmakiem. Jest bardzo bogata w minerały. Cena 10 zł za 150 g.

Uzdrawiaj się chodzeniem !

Arystoteles powtarzał swoim uczniom: Nic tak nie niszczy organizmu, jak długotrwała fizyczna bezczynność.

Ruchu potrzebują wszyscy a chory organizm potrzebuje wysiłku kilkadziesiąt razy większego niż organizm zdrowy.

Jak to powiedział Michał Tombak w swojej książce „Droga do zdrowia”: Jeśli możecie państwo biegać – biegajcie, możecie chodzić – chodźcie, nie możecie chodzić – czołgajcie się! A przede wszystkim starajcie się jak najmniej siedzieć i leżeć.

Nasze ciało składa się z około 600 mięśni, które oplecione są naczyniami krwionośnymi. Mięśnie pomagają naczyniom przepompowywać przez siebie krew. Można więc to określić w ten sposób, że gdy jesteś w ruchu pracuje dla Ciebie dodatkowo 600 „malutkich serc”. Im więcej ich pracuje tym lepszy jest stan serca i układu krwionośnego. A że podczas spaceru pracuje najwięcej mięśni to jest to najlepsze lekarstwo na serce.

Najlepszy jest szybki marsz – pozwala obniżyć prawdopodobieństwo wystąpienia zawału i wylewu krwi do mózgu o 40 %. Dr G. Monson, pracujący w klinice dla kobiet w Bostonie po przeprowadzeniu badań na pielęgniarkach wysnuł następujący wniosek: u kobiet, które tylko przez 3 godziny w tygodniu odbywały spacery szybkim krokiem, ryzyko wylewu lub zawału serca spadło prawie dwukrotnie.

bieganie

Tymczasem w większości mamy do czynienia z 70 – latkami zmęczonymi życiem, cierpiącymi na bezsenność z ograniczonymi ruchami i myślimy, że jak ma 70 lat i jeszcze żyje to już dobrze, mówiąc im na pocieszenie: starość nie radość. To znaczy nie wiem czy to takie pocieszenie 🙂 … raczej nie …. Ok, ale mówimy tak, nie zastanawiając się nad tym, że w przyszłości nam też ktoś tak powie 🙂 i co? ładnie? Czy może lepiej poświęcić chociaż trzy razy w tygodniu godzinę na szybki spacer (rzecz jasna może to być każdy inny ruch).

Chód nazywany jest królową ćwiczeń fizycznych i raczej słusznie, gdyż w żadnych innych ćwiczeniach nie osiąga się takiej harmonii w pracy mięśni i krwi.

 

 

Co z bieganiem?

 

Starożytni Spartanie mówili: Jeśli chcesz być silny – biegaj, chcesz być zdrowy – biegaj, chcesz być mądry – biegaj.

Bieganie wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, normalizuje przemianę materii, wzmacnia kręgosłup, reguluje ciśnienie tętnicze krwi, zmniejsza cholesterol, poprawia gęstość kości, wzmacnia płuca i oskrzela a także pozytywnie wpływa na nasze zdrowie psychiczne ponieważ podczas biegu wydzielają się hormony szczęścia 🙂 Bieg jest lekarstwem na podwyższenie odporności organizmu oraz osiągnięcie zdrowia i młodości. Pamiętaj jednak, że jeśli chcesz zacząć biegać nie forsuj się od razu, daj sobie czas, bo możesz wyrządzić sobie krzywdę. Zacznij od małych dystansów a potem je stopniowo zwiększaj. Jeśli masz taką możliwość biegaj po ziemi lub trawie, to wzmacnia mięśnie i stawy. Po biegu najlepiej połóż się na połowę czasu tego co zużyłeś na bieg z nogami ułożonymi powyżej poziomu serca, tak aby dać mu odpocząć (sercu). 70% krwi znajduje się poniżej poziomu serca, a to nie łatwa robota pompować ją do góry, tym bardziej, że podczas biegu krwioobieg zwiększa się. Daj zatem sercu odpocząć.

Powtórzę, podsumowując, zdanie z początku tego artykułu:

Jeśli możesz biegać – biegaj, możesz chodzić – chodź, nie możesz chodzić – czołgaj się !!! A przede wszystkim staraj się jak najmniej siedzieć i leżeć !

p.s. a jak już siedzisz nigdy nie zakładaj nogi na nogę, gdyż pod kolanami znajdują się dwie duże tętnice, które po uciśnięciu powodują naruszenie ogólnego krążenia krwi.

Banan z brązowymi plamkami – najlepszy dla zdrowia

W koszu w markecie zapewne przebierasz banany i kupujesz te najpiękniej wyglądające, czyli bez plam, przebarwień, żółciutkie, lub nawet te mniej dojrzałe aby w domu dłużej poleżały.

Być może po przeczytaniu tych informacji zmienisz nawyki.

Banany dojrzewając produkują przeciwutleniacze. Te z ciemnymi plamkami produkują substancję TNF (Tumor Necrosis Factor) a po polsku CMN czyli czynnik martwicy nowotworów, który zwalcza nieprawidłowe komórki w organizmie. Im więcej plam, im są one ciemniejsze tym tej substancji więcej. Banan z ciemnymi plamkami jest również 8 razy bardziej skuteczny we wspieraniu systemu odpornościowego. 1 – 2 banany dziennie uchronią przed przeziębieniem i grypą.

W takich przedojrzałych bananach skrobia zmienia się w cukry proste, które łatwiej strawić, ale tym samym mogą szybko podnieść cukier, dlatego osoby chore na cukrzycę powinny wziąć to pod uwagę.

przejrz banana

Co jeszcze dobrego, oprócz smaku 🙂 drzemie w bananach?

– banany zawierają związek chemiczny tzw. tryptofan, który w naszym organizmie

  przekształca się w hormon szczęścia – mając więc gorszy dzień wszamaj

  banana i nastrój się poprawi 🙂

– ze względu na dużą zawartość potasu są doskonałym lekarstwem na kaca –

  przetestowałam – działa 🙂

– DNA ludzi i bananów jest zgodne w 50 %

– banany obniżają ryzyko zawału serca, udaru mózgu i zachorowań na raka

– składają się w 75 % z wody i nie zawierają tłuszczu

– odkwaszają organizm

– podobno jedzenie codziennie na śniadanie bananów działa odchudzająco – to

  teoria Japończyków

.

To chyba wystarczajęce powody aby dodać choć jednego banana do swojego codziennego menu.

A gdy widzisz w sklepie przecenione brązowe banany bierz bez zastanowienia 🙂

Jak pozyskać witaminę D ze słońca ? – wbrew pozorom to nie takie hop siup

Czy to zbieg okoliczności, że w okresie od jesieni do zimy, wtedy gdy dostajemy mniej promieni słonecznych, a tym samym witaminy D imają się Nas różne choróbska? Już odpowiadam: to nie jest zbieg okoliczności !

Uwaga: Niedobory witaminy D ma około 80 % (niektóre źródła podają, że nawet 90%) ludzi ! To ogromna liczba, nieprawdaż?

Być może nie wszyscy mi przytakną, gdyż większości witamina D kojarzy się z zapobieganiem krzywicy u dzieci i to wszystko, więc co tam takie niedobory …… A jednak ! Czy wiecie, że odpowiedni poziom witaminy D jest w stanie zapobiec niezliczonej ilości chorób i to tych dużo poważniejszych niż tylko przeziębienie i grypa?

Między innymi:

– nadwaga

– reumatoidalne zapalenie stawów

– nadciśnienie tętnicze krwi

– bóle kręgosłupa

– cukrzyca typu I i II

– infekcje górnych dróg oddechowych

– nowotwór piersi

– nowotwór jelita grubego

– nowotwór trzustki

– nowotwór prostaty i jajników

– choroby serca

– astma

– stwardnienie rozsiane

– łuszczyca

– bezsenność

– depresje

gyhlkykjbkb

Witamina D ma również wpływ na osłabienie mięśni miednicy na tyle, że dorosła kobieta nie jest w stanie urodzić dziecka siłami natury. Witamina D stoi na straży prawidłowo przebiegającej ciąży !

Badania naukowe dotyczące wpływu witaminy D szczególnie na choroby kardiologiczne oraz stwardnienie rozsiane mnożą się i czworzą. Dowiedziono, że u osób z niskim poziomem witaminy D choroby serca występowały dwukrotnie częściej w porównaniu z osobami mającymi prawidłowy poziom tej witaminy. Zauważono także, że w krajach mniej nasłonecznionych, tj leżących na północ lub południe od 40 równoleżnika (większość obszaru Europy w tym Polska, Kanada, Rosja, Patagonia, Nowa Zelandia, Tasmania) rozpowszechnienie zachorowalności na stwardnienie rozsiane było największe.

Dr Gerland po przeprowadzeniu badań podsumował je następująco: „gdyby poziom witaminy D był właściwy ……… liczba przypadków nowotworów nerki, piersi, jelita grubego, jajników czy stwardnienia rozsianego zmniejszyłyby się aż o 50 do 80%”. Niewiarygodne !!!

Bezwzględnie jest to witamina, którą obowiązkowo powinno się suplementować! Tym bardziej, że pozyskanie jej z pożywienia jest nierealne.

Witamina jest rozpuszczalna w tłuszczach zatem powinniśmy przyjmować ją wraz z np. masłem czy olejem, bez różnicy, ważne że tłuste !

Wszyscy oczywiście, albo większość wie, że witaminę D otrzymujemy ze słońca (promienie UVB). Najlepsze do tego celu są promienie słoneczne w samo południe. Już widzę zdziwienie tych, którzy o tym nie wiedzieli :), ale już wyjaśniam o co chodzi: Promieniowanie UVA, czyli to złe, dociera do nas przez cały dzień, natomiast to dobre UVB w godzinach przed i popołudniowych już w niewielkich ilościach. I tu mamy paradoks: większość ludzi unika słońca w samo południe a przed i popołudniu wyleguje się godzinami, co rodzi kolejny paradoks, gdyż im dłużej na słońcu (mam na myśli opalanie na brąz :)) tym witaminy D coraz mniej. Zatem Ci, którzy tego lata mają w perspektywie nadmorskie wczasy i wylegiwanie się na słońcu niech się nie cieszą tym, że nachapią się tej witaminy na zapas 🙂

To wyjaśnia niski poziom witaminy D nawet latem.

Zatem:

Aby otrzymać jak największą dawkę bez szkód dla skóry i organizmu trzeba wystawić się na pełne słońce na 2030 minut w południe i to wszystko.

I jeszcze taka oto ciekawostka: w miarę możliwości po pobycie na słońcu należałoby się nie myć, gdyż witamina D na skórze potrzebuje 48 h aby się wchłonąć.

fcjcjcgfhgch

Jeśli suplementujesz się witaminą D (w co wątpię, bo lekarze jej nie przepisują – zresztą jedyną witaminą, o której słyszeliście od lekarza by zażywać, to pewnie C przy przeziębieniu i to wszystko – Oni lubują się raczej w lekach) lub wapniem to pamiętaj, aby to robić zawsze w towarzystwie witaminy K2. . Witamina D powoduje łatwiejsze wchłanianie wapnia, a drogę do kości i zębów wskaże mu właśnie witamina K2. Przy braku odpowiedniej ilości witaminy K2 wapń odkłada się w tętnicach i innych tkankach miękkich.

A skoro jestem już przy witaminie K2 to wtrącę parę słów…… Odpowiedni poziom witaminy K2 w organizmie przyczynia się do zmniejszenia ryzyka zgonu spowodowanego chorobami serca.

Zbawienny wpływ tej witaminy stwierdza się również w przypadku:

– starzenia się organizmu

– nowotworów

– astmy

– choroby Alzheimera

– stwardnienia rozsianego

– osteoporozy

– zmarszczek

– żylaków

– cukrzycy

– reumatoidalnego zapalenia stawów

– ciąży i zachodzenia w ciążę

– testosteronu i płodności u mężczyzn

– zdrowia zębów i rozwoju szczęko – czaszki

Na koniec dodam, że ja wczoraj poszłam sobie do punktu pobrań krwi aby zrobić badanie potwierdzające wysokość witaminy D3. Kobieta w laboratorium powiedziała mi tak: „Wie Pani co? To badanie nie jest za tanie i bez sensu jest je robić, ja jak od kilkunastu lat pracuję nie spotkałam osoby, która miałaby należyty poziom tej witaminy, nawet dzieci mają ogromne niedobory, a kobiety w okresie przekwitania to już totalna katastrofa. Niech sobie Pani kupi witaminę D i przyjmuje, szkoda kasy na badanie”.

Ja przyjmuję D3 + K2, a badanie mimo wszystko chciałam zrobić z ciekawości no ale posłuchałam jej w sumie, bo fakt, że badanie kosztuje około 60 zł i nie jest refundowane przez NFZ. Jak się skuszę to da Wam znać 🙂

Nie chcę robić z tego artykułu wykładu na 2 godziny czytania (a należałoby się) dlatego bardziej dociekliwych odsyłam do książki: „Ukryte terapie” Jerzego Zięby.

.

Jaką pić wodę ?

Każdy z nas chciałby powstrzymać proces starzenia się. Szukamy cudownych, magicznych sposobów, diet, kremów aby pomóc naszej skórze wyglądać lepiej. Niestety jest to walka z wiatrakami, gdyż proces ten ma swój początek wewnątrz naszego organizmu. I tu bardzo istotną rolę odgrywa woda. Komórki naszego ciała, nasz mózg i krew w 70% składają się z wody. Stan naszego organizmu: stawy, naczynia krwionośne, cera uzależniony jest od wody, a raczej od jej jakości.

Znanym wszem i wobec jest fakt, że należy wypijać około 2 litrów wody dziennie, (wdając się w szczegóły powinno to być 30 ml na każdy kilogram masy ciała) ale nie każdy zwraca uwagę na to jaka czy skąd ta woda pochodzi.

Zacznijmy od „kranówki”. Zawiera ona sole wapnia i żelaza. Nie rozpuszczają się one w naszym organizmie, co ułatwia tworzenie się złogów, których pozbyć się nie jest łatwo. Następna rzecz to chlor – trujący gaz, który gromadzi się w organizmie i powoli go zatruwa. Jedynym sposobem na pozbycie się chloru z wody jest odstawienie jej przed zagotowaniem na 2 czy 3 godziny. Chlor w tym czasie się ulotni. Z drugiej strony gotowanie wody powoduje, że niszczymy w niej tlen, którego bardzo potrzebujemy.

Woda mineralna. Ze względu na to, że zawiera ona takie sole i domieszki, których organizm nie jest w stanie przyswoić, powinno się pić wodę mineralną 2 do 4 tygodni a potem zrobić przerwę na 3 – 4 miesiące.

woda

Jaka woda zatem jest najlepsza?

Najlepsza jest „woda strukturowana”. Pod względem składu jest to woda identyczna jak ta znajdująca się w komórkach naszego organizmu. Znajduje się ona w warzywach, owocach i sokach oraz w roztopionym lodzie. Jeżeli chcesz zatrzymać proces powstawania zmarszczek i młodo wyglądać zacznij pić taką wodę !

Przygotowanie takiej wody zajmie Tobie chwilkę a korzyści co niemiara. W dowolnym naczyniu zagotuj wodę a potem odstaw do wystudzenia. Następnie włóż do zamrażalki, a po 2 – 3 godzinach przebij powstały lód i zlej. Taka woda posiada właściwości „strukturowanej”. Ja, aby mieć takiej wody ciągle pod dostatkiem, gotuję, studzę i wlewam do dwóch półtorej litrowych butelek. Zostawiam na noc w zamrażalce, rano wyjmuję i zostawiam do rozmrożenia, w tym samym czasie wkładam do zamrażarki kolejne dwie butelki. Tym sposobem codziennie podmieniam tylko jedną lub dwie butelki i na bieżąco korzystam z cudownej wody 🙂

Jeśli komuś się nie chce tak bawić zachęcam do wypicia choć jednej szklanki takiej wody rano na czczo. Nawet taka ilość poprawi stan Twojej skóry oraz ogólne samopoczucie. Woda ta wypłukuje z organizmu złogi i stare, martwe komórki.

Jakuci, naród z północnej Rosji pije tylko taką wodę (nie mają dostępu do innej) i żyją średnio ponad 100 lat !

Wiem, że możesz sobie pomyśleć: Ola Boga tyle roboty z durną wodą. Ale uwierz mi, tak jak do wszystkiego innego i do tego też można się przyzwyczaić ! Bynajmniej warto 🙂

MARCHEWKA A WYCIŚNIĘTY Z NIEJ SOK TO NIE TO SAMO !

Wyciskając sok z warzyw otrzymujesz 9 razy więcej ich wartości odżywczych. Przykładowo marchewka zawiera około 100 milionów jednostek płynu, które nie są w stanie otworzyć się poprzez żucie (nie wszystkie). Natomiast wyciskanie otwiera te milion jednostek marchewki, tych wszystkich substancji odżywczych. Dlatego tak ważne jest picie świeżo wyciskanych soków ! Dotyczy to oczywiście wszystkich warzyw.

sooooki

 

Soki są kopalnią witamin ! Te warzywne mają przewagę nad owocowymi po pierwsze pod względem kalorii: 1 litr soku owocowego może mieć czasami nawet 450 kalorii, dlatego powinni je ograniczać osoby z nadwagą oraz chore na cukrzycę. Po drugie soki warzywne mają więcej magnezu, żelaza, wapnia, błonnika i beta – karotenu w swojej zawartości w porównaniu z sokami owocowymi.

Soki odkwaszają organizm, działają antynowotworowo, rozpuszczają śluz i wymywają nierozpuszczalne, szkodliwe dla zdrowia sole, oczyszczając mięśnie, tkanki i krew. Ponadto rozpuszczają kamienie w wątrobie i nerkach. Wszyscy powinni o tym pamiętać a już w szczególności osoby, które nie przykładają się nadto do tego co wkładają do ust. W jednej szklance mieści się sok z np. 4 marchewek, 2 łodyg selera naciowego i 2 jabłek, więc jest to też doskonałe rozwiązanie dla osób, których menu jest ubogie w warzywa i owoce, bo taką jedną szklanką omijają sprawę przeżuwania 🙂 i dostarczają do organizmu masę witamin i minerałów.

Zadbaj o to aby w każdej szklance wypitego przez Ciebie soku było zielone warzywo. Wszystko co zielone zawiera chlorofil, który wypełnia ciało tlenem.

Jeśli nie masz wyciskarki, tylko sokowirówkę nie będziesz w stanie wycisnąć soku ze wszystkich warzyw. W takim przypadku rozwiązaniem jest blender lub mikser i pozyskany dzięki niemu szejk. W jednej szklance zblendowanych warzyw czy owoców mieści się np. 2 garście szpinaku, garść naci pietruszki i 1 banan + do rozrzedzenia trochę wody lub jeszcze lepiej sok z 1 pomarańczy lub cytryny. I znów za jednym zamachem bomba witaminowa. A akurat podany przykład to szejk, że palce lizać 🙂

szejki

 

Duża część zielonych warzyw jest ciężko przeżuwalna i z tego powodu rzadko ląduje na naszych talerzach, dlatego szejki i soki są perfekcyjnym rozwiązaniem aby móc to nadrobić.

Celowo wspomniałam o szejku ze szpinaku. Oto jego działanie:

– działa na czynności wydalnicze śluzówek, żołądka i trzustki

– działa antynowotworowo

– chroni wzrok

– zmniejsza ryzyko chorób serca

– reguluje ciśnienie tętnicze krwi

– pomaga przy zaparciach – nawet w tych najcięższych przypadkach

– otyłość

– zęby i dziąsła

– wrzody jelit

– zapalenie stawów

– czyraczność

– bóle głowy, w tym migrenowe

– reumatyzm

– obrzęki kończyn

– zaburzenia funkcjonowania serca

– anemia

– rozstrój nerwowy

– zaburzenia wydzielania nadnerczy i tarczycy

– zapalenie nerek

– depresja

– częste krwotoki

– utrata sił

Soki czy szejki powinniśmy urozmaicać i nie pić na okrągło jednych i tych samych, mam tu na myśli szczególnie wspomniany szpinak, który zawiera szczawiny, które spożywane w nadmiarze mogą utrudniać wchłanianie wapnia i żelaza.

Na koniec dobra rada nr 1:

Jeśli dopiero masz w planach zakup sokowirówki lub wyciskarki proponuję dołożyć parę groszy i zakupić to drugie. Niestety podczas przyrządzania soków w sokowirówce wszystkie szkodliwe substancje pozostają w wytłokach a wyciskarka potrafi je oddzielić.

Dobra rada nr 2:

Warzywa zawierające chlorofil, czyli wszystkie zielone, powinno gotować się w dużej ilości osolonej wody, aby maksymalnie rozcieńczyć kwas szczawiowy, który niszczy chlorofil. Należy gotować je bez przykrycia, aby wraz z parą mógł ulatniać się ten kwas. Zielone warzywa zawsze wkładamy do gotującej się już wody – wpływa to na jak najmniejsze wypłukanie chlorofilu z warzyw.