Banan z brązowymi plamkami – najlepszy dla zdrowia

W koszu w markecie zapewne przebierasz banany i kupujesz te najpiękniej wyglądające, czyli bez plam, przebarwień, żółciutkie, lub nawet te mniej dojrzałe aby w domu dłużej poleżały.

Być może po przeczytaniu tych informacji zmienisz nawyki.

Banany dojrzewając produkują przeciwutleniacze. Te z ciemnymi plamkami produkują substancję TNF (Tumor Necrosis Factor) a po polsku CMN czyli czynnik martwicy nowotworów, który zwalcza nieprawidłowe komórki w organizmie. Im więcej plam, im są one ciemniejsze tym tej substancji więcej. Banan z ciemnymi plamkami jest również 8 razy bardziej skuteczny we wspieraniu systemu odpornościowego. 1 – 2 banany dziennie uchronią przed przeziębieniem i grypą.

W takich przedojrzałych bananach skrobia zmienia się w cukry proste, które łatwiej strawić, ale tym samym mogą szybko podnieść cukier, dlatego osoby chore na cukrzycę powinny wziąć to pod uwagę.

przejrz banana

Co jeszcze dobrego, oprócz smaku 🙂 drzemie w bananach?

– banany zawierają związek chemiczny tzw. tryptofan, który w naszym organizmie

  przekształca się w hormon szczęścia – mając więc gorszy dzień wszamaj

  banana i nastrój się poprawi 🙂

– ze względu na dużą zawartość potasu są doskonałym lekarstwem na kaca –

  przetestowałam – działa 🙂

– DNA ludzi i bananów jest zgodne w 50 %

– banany obniżają ryzyko zawału serca, udaru mózgu i zachorowań na raka

– składają się w 75 % z wody i nie zawierają tłuszczu

– odkwaszają organizm

– podobno jedzenie codziennie na śniadanie bananów działa odchudzająco – to

  teoria Japończyków

.

To chyba wystarczajęce powody aby dodać choć jednego banana do swojego codziennego menu.

A gdy widzisz w sklepie przecenione brązowe banany bierz bez zastanowienia 🙂

Jak pozyskać witaminę D ze słońca ? – wbrew pozorom to nie takie hop siup

Czy to zbieg okoliczności, że w okresie od jesieni do zimy, wtedy gdy dostajemy mniej promieni słonecznych, a tym samym witaminy D imają się Nas różne choróbska? Już odpowiadam: to nie jest zbieg okoliczności !

Uwaga: Niedobory witaminy D ma około 80 % (niektóre źródła podają, że nawet 90%) ludzi ! To ogromna liczba, nieprawdaż?

Być może nie wszyscy mi przytakną, gdyż większości witamina D kojarzy się z zapobieganiem krzywicy u dzieci i to wszystko, więc co tam takie niedobory …… A jednak ! Czy wiecie, że odpowiedni poziom witaminy D jest w stanie zapobiec niezliczonej ilości chorób i to tych dużo poważniejszych niż tylko przeziębienie i grypa?

Między innymi:

– nadwaga

– reumatoidalne zapalenie stawów

– nadciśnienie tętnicze krwi

– bóle kręgosłupa

– cukrzyca typu I i II

– infekcje górnych dróg oddechowych

– nowotwór piersi

– nowotwór jelita grubego

– nowotwór trzustki

– nowotwór prostaty i jajników

– choroby serca

– astma

– stwardnienie rozsiane

– łuszczyca

– bezsenność

– depresje

gyhlkykjbkb

Witamina D ma również wpływ na osłabienie mięśni miednicy na tyle, że dorosła kobieta nie jest w stanie urodzić dziecka siłami natury. Witamina D stoi na straży prawidłowo przebiegającej ciąży !

Badania naukowe dotyczące wpływu witaminy D szczególnie na choroby kardiologiczne oraz stwardnienie rozsiane mnożą się i czworzą. Dowiedziono, że u osób z niskim poziomem witaminy D choroby serca występowały dwukrotnie częściej w porównaniu z osobami mającymi prawidłowy poziom tej witaminy. Zauważono także, że w krajach mniej nasłonecznionych, tj leżących na północ lub południe od 40 równoleżnika (większość obszaru Europy w tym Polska, Kanada, Rosja, Patagonia, Nowa Zelandia, Tasmania) rozpowszechnienie zachorowalności na stwardnienie rozsiane było największe.

Dr Gerland po przeprowadzeniu badań podsumował je następująco: „gdyby poziom witaminy D był właściwy ……… liczba przypadków nowotworów nerki, piersi, jelita grubego, jajników czy stwardnienia rozsianego zmniejszyłyby się aż o 50 do 80%”. Niewiarygodne !!!

Bezwzględnie jest to witamina, którą obowiązkowo powinno się suplementować! Tym bardziej, że pozyskanie jej z pożywienia jest nierealne.

Witamina jest rozpuszczalna w tłuszczach zatem powinniśmy przyjmować ją wraz z np. masłem czy olejem, bez różnicy, ważne że tłuste !

Wszyscy oczywiście, albo większość wie, że witaminę D otrzymujemy ze słońca (promienie UVB). Najlepsze do tego celu są promienie słoneczne w samo południe. Już widzę zdziwienie tych, którzy o tym nie wiedzieli :), ale już wyjaśniam o co chodzi: Promieniowanie UVA, czyli to złe, dociera do nas przez cały dzień, natomiast to dobre UVB w godzinach przed i popołudniowych już w niewielkich ilościach. I tu mamy paradoks: większość ludzi unika słońca w samo południe a przed i popołudniu wyleguje się godzinami, co rodzi kolejny paradoks, gdyż im dłużej na słońcu (mam na myśli opalanie na brąz :)) tym witaminy D coraz mniej. Zatem Ci, którzy tego lata mają w perspektywie nadmorskie wczasy i wylegiwanie się na słońcu niech się nie cieszą tym, że nachapią się tej witaminy na zapas 🙂

To wyjaśnia niski poziom witaminy D nawet latem.

Zatem:

Aby otrzymać jak największą dawkę bez szkód dla skóry i organizmu trzeba wystawić się na pełne słońce na 2030 minut w południe i to wszystko.

I jeszcze taka oto ciekawostka: w miarę możliwości po pobycie na słońcu należałoby się nie myć, gdyż witamina D na skórze potrzebuje 48 h aby się wchłonąć.

fcjcjcgfhgch

Jeśli suplementujesz się witaminą D (w co wątpię, bo lekarze jej nie przepisują – zresztą jedyną witaminą, o której słyszeliście od lekarza by zażywać, to pewnie C przy przeziębieniu i to wszystko – Oni lubują się raczej w lekach) lub wapniem to pamiętaj, aby to robić zawsze w towarzystwie witaminy K2. . Witamina D powoduje łatwiejsze wchłanianie wapnia, a drogę do kości i zębów wskaże mu właśnie witamina K2. Przy braku odpowiedniej ilości witaminy K2 wapń odkłada się w tętnicach i innych tkankach miękkich.

A skoro jestem już przy witaminie K2 to wtrącę parę słów…… Odpowiedni poziom witaminy K2 w organizmie przyczynia się do zmniejszenia ryzyka zgonu spowodowanego chorobami serca.

Zbawienny wpływ tej witaminy stwierdza się również w przypadku:

– starzenia się organizmu

– nowotworów

– astmy

– choroby Alzheimera

– stwardnienia rozsianego

– osteoporozy

– zmarszczek

– żylaków

– cukrzycy

– reumatoidalnego zapalenia stawów

– ciąży i zachodzenia w ciążę

– testosteronu i płodności u mężczyzn

– zdrowia zębów i rozwoju szczęko – czaszki

Na koniec dodam, że ja wczoraj poszłam sobie do punktu pobrań krwi aby zrobić badanie potwierdzające wysokość witaminy D3. Kobieta w laboratorium powiedziała mi tak: „Wie Pani co? To badanie nie jest za tanie i bez sensu jest je robić, ja jak od kilkunastu lat pracuję nie spotkałam osoby, która miałaby należyty poziom tej witaminy, nawet dzieci mają ogromne niedobory, a kobiety w okresie przekwitania to już totalna katastrofa. Niech sobie Pani kupi witaminę D i przyjmuje, szkoda kasy na badanie”.

Ja przyjmuję D3 + K2, a badanie mimo wszystko chciałam zrobić z ciekawości no ale posłuchałam jej w sumie, bo fakt, że badanie kosztuje około 60 zł i nie jest refundowane przez NFZ. Jak się skuszę to da Wam znać 🙂

Nie chcę robić z tego artykułu wykładu na 2 godziny czytania (a należałoby się) dlatego bardziej dociekliwych odsyłam do książki: „Ukryte terapie” Jerzego Zięby.

.

Jaką pić wodę ?

Każdy z nas chciałby powstrzymać proces starzenia się. Szukamy cudownych, magicznych sposobów, diet, kremów aby pomóc naszej skórze wyglądać lepiej. Niestety jest to walka z wiatrakami, gdyż proces ten ma swój początek wewnątrz naszego organizmu. I tu bardzo istotną rolę odgrywa woda. Komórki naszego ciała, nasz mózg i krew w 70% składają się z wody. Stan naszego organizmu: stawy, naczynia krwionośne, cera uzależniony jest od wody, a raczej od jej jakości.

Znanym wszem i wobec jest fakt, że należy wypijać około 2 litrów wody dziennie, (wdając się w szczegóły powinno to być 30 ml na każdy kilogram masy ciała) ale nie każdy zwraca uwagę na to jaka czy skąd ta woda pochodzi.

Zacznijmy od „kranówki”. Zawiera ona sole wapnia i żelaza. Nie rozpuszczają się one w naszym organizmie, co ułatwia tworzenie się złogów, których pozbyć się nie jest łatwo. Następna rzecz to chlor – trujący gaz, który gromadzi się w organizmie i powoli go zatruwa. Jedynym sposobem na pozbycie się chloru z wody jest odstawienie jej przed zagotowaniem na 2 czy 3 godziny. Chlor w tym czasie się ulotni. Z drugiej strony gotowanie wody powoduje, że niszczymy w niej tlen, którego bardzo potrzebujemy.

Woda mineralna. Ze względu na to, że zawiera ona takie sole i domieszki, których organizm nie jest w stanie przyswoić, powinno się pić wodę mineralną 2 do 4 tygodni a potem zrobić przerwę na 3 – 4 miesiące.

woda

Jaka woda zatem jest najlepsza?

Najlepsza jest „woda strukturowana”. Pod względem składu jest to woda identyczna jak ta znajdująca się w komórkach naszego organizmu. Znajduje się ona w warzywach, owocach i sokach oraz w roztopionym lodzie. Jeżeli chcesz zatrzymać proces powstawania zmarszczek i młodo wyglądać zacznij pić taką wodę !

Przygotowanie takiej wody zajmie Tobie chwilkę a korzyści co niemiara. W dowolnym naczyniu zagotuj wodę a potem odstaw do wystudzenia. Następnie włóż do zamrażalki, a po 2 – 3 godzinach przebij powstały lód i zlej. Taka woda posiada właściwości „strukturowanej”. Ja, aby mieć takiej wody ciągle pod dostatkiem, gotuję, studzę i wlewam do dwóch półtorej litrowych butelek. Zostawiam na noc w zamrażalce, rano wyjmuję i zostawiam do rozmrożenia, w tym samym czasie wkładam do zamrażarki kolejne dwie butelki. Tym sposobem codziennie podmieniam tylko jedną lub dwie butelki i na bieżąco korzystam z cudownej wody 🙂

Jeśli komuś się nie chce tak bawić zachęcam do wypicia choć jednej szklanki takiej wody rano na czczo. Nawet taka ilość poprawi stan Twojej skóry oraz ogólne samopoczucie. Woda ta wypłukuje z organizmu złogi i stare, martwe komórki.

Jakuci, naród z północnej Rosji pije tylko taką wodę (nie mają dostępu do innej) i żyją średnio ponad 100 lat !

Wiem, że możesz sobie pomyśleć: Ola Boga tyle roboty z durną wodą. Ale uwierz mi, tak jak do wszystkiego innego i do tego też można się przyzwyczaić ! Bynajmniej warto 🙂

MARCHEWKA A WYCIŚNIĘTY Z NIEJ SOK TO NIE TO SAMO !

Wyciskając sok z warzyw otrzymujesz 9 razy więcej ich wartości odżywczych. Przykładowo marchewka zawiera około 100 milionów jednostek płynu, które nie są w stanie otworzyć się poprzez żucie (nie wszystkie). Natomiast wyciskanie otwiera te milion jednostek marchewki, tych wszystkich substancji odżywczych. Dlatego tak ważne jest picie świeżo wyciskanych soków ! Dotyczy to oczywiście wszystkich warzyw.

sooooki

 

Soki są kopalnią witamin ! Te warzywne mają przewagę nad owocowymi po pierwsze pod względem kalorii: 1 litr soku owocowego może mieć czasami nawet 450 kalorii, dlatego powinni je ograniczać osoby z nadwagą oraz chore na cukrzycę. Po drugie soki warzywne mają więcej magnezu, żelaza, wapnia, błonnika i beta – karotenu w swojej zawartości w porównaniu z sokami owocowymi.

Soki odkwaszają organizm, działają antynowotworowo, rozpuszczają śluz i wymywają nierozpuszczalne, szkodliwe dla zdrowia sole, oczyszczając mięśnie, tkanki i krew. Ponadto rozpuszczają kamienie w wątrobie i nerkach. Wszyscy powinni o tym pamiętać a już w szczególności osoby, które nie przykładają się nadto do tego co wkładają do ust. W jednej szklance mieści się sok z np. 4 marchewek, 2 łodyg selera naciowego i 2 jabłek, więc jest to też doskonałe rozwiązanie dla osób, których menu jest ubogie w warzywa i owoce, bo taką jedną szklanką omijają sprawę przeżuwania 🙂 i dostarczają do organizmu masę witamin i minerałów.

Zadbaj o to aby w każdej szklance wypitego przez Ciebie soku było zielone warzywo. Wszystko co zielone zawiera chlorofil, który wypełnia ciało tlenem.

Jeśli nie masz wyciskarki, tylko sokowirówkę nie będziesz w stanie wycisnąć soku ze wszystkich warzyw. W takim przypadku rozwiązaniem jest blender lub mikser i pozyskany dzięki niemu szejk. W jednej szklance zblendowanych warzyw czy owoców mieści się np. 2 garście szpinaku, garść naci pietruszki i 1 banan + do rozrzedzenia trochę wody lub jeszcze lepiej sok z 1 pomarańczy lub cytryny. I znów za jednym zamachem bomba witaminowa. A akurat podany przykład to szejk, że palce lizać 🙂

szejki

 

Duża część zielonych warzyw jest ciężko przeżuwalna i z tego powodu rzadko ląduje na naszych talerzach, dlatego szejki i soki są perfekcyjnym rozwiązaniem aby móc to nadrobić.

Celowo wspomniałam o szejku ze szpinaku. Oto jego działanie:

– działa na czynności wydalnicze śluzówek, żołądka i trzustki

– działa antynowotworowo

– chroni wzrok

– zmniejsza ryzyko chorób serca

– reguluje ciśnienie tętnicze krwi

– pomaga przy zaparciach – nawet w tych najcięższych przypadkach

– otyłość

– zęby i dziąsła

– wrzody jelit

– zapalenie stawów

– czyraczność

– bóle głowy, w tym migrenowe

– reumatyzm

– obrzęki kończyn

– zaburzenia funkcjonowania serca

– anemia

– rozstrój nerwowy

– zaburzenia wydzielania nadnerczy i tarczycy

– zapalenie nerek

– depresja

– częste krwotoki

– utrata sił

Soki czy szejki powinniśmy urozmaicać i nie pić na okrągło jednych i tych samych, mam tu na myśli szczególnie wspomniany szpinak, który zawiera szczawiny, które spożywane w nadmiarze mogą utrudniać wchłanianie wapnia i żelaza.

Na koniec dobra rada nr 1:

Jeśli dopiero masz w planach zakup sokowirówki lub wyciskarki proponuję dołożyć parę groszy i zakupić to drugie. Niestety podczas przyrządzania soków w sokowirówce wszystkie szkodliwe substancje pozostają w wytłokach a wyciskarka potrafi je oddzielić.

Dobra rada nr 2:

Warzywa zawierające chlorofil, czyli wszystkie zielone, powinno gotować się w dużej ilości osolonej wody, aby maksymalnie rozcieńczyć kwas szczawiowy, który niszczy chlorofil. Należy gotować je bez przykrycia, aby wraz z parą mógł ulatniać się ten kwas. Zielone warzywa zawsze wkładamy do gotującej się już wody – wpływa to na jak najmniejsze wypłukanie chlorofilu z warzyw.

GMO – nie chcesz tego jeść

W 1900 roku wskaźnik zachorowań na raka wynosił 7%, dziś wynosi on 56%. Więc zaraz ! Czym różniły się lata 1900 od obecnych?

Polska staje się europejską potęgą w uprawach roślin genetycznie modyfikowanych. Obszar tych upraw rośnie w zastraszającym tempie. Szkoda, że takie kraje jak Austria, Francja, Grecja, Luksemburg, Niemcy i Węgry potrafiły wprowadzić zakaz GMO a Polska niestety nie.

Monsanto – amerykański koncern dostarczający 90 % zmodyfikowanych zbóż na całym świecie. W Polsce działa poprzez swoją spółkę Monsanto Poska spółka z o.o.

Główne uprawy to:

– soja

– kukurydza

– rzepak

– bawełna – tego na szczęście nie jemy

Ale 60 % przetworzonych produktów zawiera soję a skrobia kukurydziana jest stosowana jako zagęszczacz w setkach produktów.

W Polsce używa się komponentów transgenicznych do produkcji:

– wędlin

– słodyczy

– warzenia piwa

– pieczenia chleba

W kiełbasie zgodnie z Polską normą może znajdować się do 5 % białek roślinnych, a najtańszym źródłem białka roślinnego jest soja, którą Polska sprowadza głównie z USA, gdzie 80% jej upraw to rośliny transgeniczne !

Zatem z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, kupując w sklepie mleko sojowe, kotlety czy bułki, że są wykonane z amerykańskiej zmienionej genetycznie soi.

Wtrącę tu zdanie co to znaczy, że organizm jest genetycznie zmodyfikowany. Są to organizmy inne niż ludzkie , których geny zostały zmienione sztucznie w taki sposób, który nie zachodzi w naturalnych warunkach. Do takich organizmów wstawiono geny od innych gatunków, fragmenty obcego dla nich DNA. Pomidory z genami ryby, ziemniaki z genami meduzy, sałata z genami szczura, soja i kukurydza z genami bakterii itd.

gmo sieje zlo

Polskie piwo jest genetycznie modyfikowane. Gazeta : Życie Warszawy zapytała producentów preparatu genetycznie modyfikowanego uzyskiwanego z drobnoustrojów o nazwie MATUREX L. gdzie i w jakich piwach jest stosowany. Odpowiedź była krótka: „To tajemnica handlowa”. W firmie Krolsal, która dostarcza MATUREX L. polskim browarom potwierdzono, że środek ten używany jest w przemyśle piwowarskim, że są to znane polskie marki, których nazw niestety nie mogą podać.

RoundUp – środek chwastobójczy, którym rolnicy na opolszczyżnie pryskają rzepak przed samym zbiorem, po kilku dniach wracają na pole, koszą suchą masę i pozyskują nasiona, z których później wytwarzany jest olej rzepakowy, margaryna lub biopaliwo. Środek roudUp miał być biodegradowalny czyli ulegać rozpadowi niedługo po oprysku. Do 2010 roku sprzedawany był w Polsce z napisem: „ulega biodegradacji”. Takich właściwości roudUp nigdy nie miał. Firma Monsanto przegrała w tej sprawie procesy we Francji i USA i napis musiała usunąć. Jednakże nie zmieniło to faktu, że rolnicy nadal go używają. Nasiona rzepaku są zatrute szkodliwym dla ludzi glifosatem. RoudUp zaburza system hormonalny, blokując wydzielanie hormonów płciowych w komórkach. Hormony te mają kluczowe znaczenie dla płodu ludzkiego. Bez nich nie jest możliwe wykształcenie się narządów płciowych noworodka. RoudUp zaburza przebieg ciąży i powoduje poronienia.

Badań niestety jest niezwykle mało, a przeprowadzają je głównie producenci szkodliwych środków, więc normalnym zatem jest, że nie będą działali na swoja szkodę przedstawiając oficjalnie ich wyniki. Są więc one zatajane. Natomiast te, które są dokonywane przez niezależnych naukowców są skutecznie blokowane.

Kukurydza GMO produkuje bakteryjną toksynę Bt. Roślin, które mają wszczepiony gen Bt nie atakują szkodniki. Człowiek nigdy nie jadł tej toksyny, więc nikt nie wie jak organizm może się zachować po jej spożyciu. Podejrzewam, że efekty będą ujawnione wtedy kiedy będzie je widać czyli za kilka, kilkanaście lat.

gmoooo

Zastanów się: Czy użyłbyś jakiegokolwiek środka owado czy chwastobójczego doustnie twierdząc, że robisz coś pożytecznego, bo zabijesz jakieś tam bakterie w swoich ustach? Na pewno NIE ! Inaczej bardzo szybko skończyłbyś ze stwardnieniem rozsianym, rakiem, parkinsonem czy jeszcze inną chorobą. No ale prawdopodobnie to jesz ! Jesz pestycydy, które zabijają szkodniki kupując i spożywając produkty genetycznie modyfikowane. Dlatego tak bardzo ważne jest czytanie etykiet. To, że produkt zawiera np. soję genetycznie zmodyfikowaną znajdziecie w składzie drobnym druczkiem.

Człowiek jest w stanie strawić wszystko co jest naturalne, ale nie może sobie poradzić z żywnością genetycznie zmodyfikowaną ponieważ nie posiada odpowiednich enzymów. Ciało traktuje to jako toksyczne odpady, nie ma pojęcia co z tym zrobić, nieustannie produkuje enzymy starając się w jakiś sposób pozbyć tego, zużywa tym samym masę energii ……. Zazwyczaj jest tak, że organizm trawi przez jakiś czas a potem przestaje i w przypadku transgenicznej żywności zostaje ona w Twoim organizmie dniami, tygodniami, miesiącami, a ciało wciąż stara się jej pozbyć.

Szczury to gatunek znany z tego, że może jeść wszystko i przetrwać w najgorszych warunkach, dlatego badania są przeprowadzane właśnie na nich i dają wiarygodne wyniki jak dany produkt może działać na ludzi. Żywność modyfikowana genetycznie podawana szczurom u samców powoduje bezpłodność a u samic zmniejsza ilość czerwonych krwinek, rośnie poziom cukru we krwi i występują częstsze zaburzenia pracy nerek. 55 – 70% potomstwa szczurów karmionych soją GMO zdechło w ciągu 3 tygodni po urodzeniu, dla porównania w grupie karmionej normalną żywnością zdechło 9 %.

I jeszcze co ciekawe szczury wcale nie chcą jeść modyfikowanej żywności. Nawet gdy zostają one wymieszane z innymi nasionami szczury rozpoznają je i zjadają tylko te nie modyfikowane. Aby naukowcy mogli przeprowadzać doświadczenia musieli mielić wszystkie nasiona na jednolitą masę. To samo dotyczy krów. Kiedy mają do wyboru genetycznie modyfikowaną i normalną zdrową kukurydzę, zawsze wybiorą tę drugą. Zdarzały się nawet przypadki, że głodne krowy idąc przez pole ze zmodyfikowaną kukurydzą nie dotknęły jej, a sforsowały ogrodzenie by dostać się do tej niezmodyfikowanej.

Podsumowując: koniecznie czytaj etykiety !!!! Poniżej przykłady takich etykiet:

czekolada gmo

olejjj gmo

olllej gmo

Oraz zwróć uwagę na kod gdy kupujesz owoce – chyba nie chcesz jeść sałaty z genami szczura!

kody owoce gmo

 

Na koniec polecam ciekawy filmik przedstawiający manipulacje jaki jesteśmy poddawani przez korporacje stojące za GMO:

 

CUDOWNA MOC SOLI HIMALAJSKIEJ

 

Sól kuchenna składa się w 1/3 ze szkła, w 1/3 z piasku i 1/3 z soli …….. ja nie wiem czy to prawda ! Ale sprawdził to i potwierdził dr Leonard Coldwell – człowiek, którego 8 wydanych książek było najlepiej sprzedającymi się w Europie, człowiek, który założył Modern Therapy Center oraz Fundation for Crime and Drug Free Schools and Health for Children, człowiek, którego skuteczność leczenia raka wynosi 92,3 % ….. zatem czy z tą solą jest tak jak twierdzi ? – zakładam, że tak.

Tak czy inaczej pewne jest, że spożywcza sól kuchenna jest rafinowana i przetwarzana – po podgrzaniu do temperatury 5840 przybiera formę soli chemicznej, składającej się w 97,5 % z chlorku sodu. Organizm uznaje ją za truciznę i chce wyrzucić ale niezmiernie się przy tym musi męczyć. Zakłóca to równowagę płynów, gdyż w celu neutralizacji soli organizm poświęca swoja wodę komórkową. Konsekwencją tego jest np. reumatyzm, kamienie nerkowe czy podwyższone ciśnienie tętnicze krwi.

sól himalajska

Dlaczego zatem tylko nieliczni nie używają soli, skoro nie ma takiej osoby na świecie, która nie wiedziałaby o tym, że to BIAŁA ŚMIERĆ?

W zasadzie to pytanie pozostanie bez odpowiedzi, bo i ja jej nie znam. W końcu również używałam soli kuchennej, nie wiedzieć czemu, mając przy tym świadomość jak bardzo jest szkodliwa ! 🙂 A kłopotu z podmianą białej soli na różową himalajską zupełnie nie ma. Nie kosztuje majątku i wnosi do organizmu nieprawdopodobne wartości – 84 różne minerały, elektrolity i pierwiastki. To gigantyczna liczba biorąc pod uwagę fakt, że nauce znanych jest tylko 118 !

Bardzo dobrym pomysłem jest wypicie codziennie na czczo jednej szklanki ciepłej wody z rozpuszczoną w niej szczyptą soli himalajskiej. Po 10 – 15 minutach od jej wypicia woda zmienia się w strukturalną i energetyczną i zaczyna działać jak elektrolit, antyoksydant, który rozpuszcza toksyny nagromadzone w organizmie.

 

W czym nam pomoże ?

– zwalcza bezsenność

– leczy choroby stawów

– jest pomocna na problemy z cerą

– na ból gardła

– na przeziębienia

– na grzybice stóp (nacieramy solą rozpuszczoną w wodzie lub moczymy w niej stopy)

– obniża ciśnienie

– wzmacnia kości

– oczyszcza organizm

– oczyszcza układ oddechowy

 

O soli himalajskiej mówi się, że jest najzdrowszą solą na świecie.

Wiem, że gro osób zamiast soli kuchennej używa morskiej, jednakże to nie jest najlepsze rozwiązanie. Obecnie 89 % producentów soli morskiej ulepsza swój produkt, co z pewnością pozbawia ją nie małej ilości zawartych w niej pierwotnie składników odżywczych. Druga rzecz to katastrofa w Fukushimie, która niestety wpłynęła na radioaktywność soli morskiej.

Wracając na Himalaje 🙂 Soli stąd pochodzącej dobrze jest używać również do kąpieli. Na wannę wody o temp. 370 – 1 kg soli. Woda taka przypomina swoim składem płyn owodniowy. Cała przyjemność powinna trwać do 30 minut. Kąpiel taka to kuracja detoksyzująca będąca równowartością 3 dniowego postu. Ma rewelacyjny wpływ na choroby skórne, reumatyzm i problemy ginekologiczne.

Cóż więcej? Nic dodać, nic ująć, tylko iść do sklepu (raczej ze zdrową żywnością – w marketach niestety nie łatwo ją dostać) lub kupić ją taniej przez internet np TUTAJ i cieszyć się zdrowiem !