Jaką pić wodę ?

Każdy z nas chciałby powstrzymać proces starzenia się. Szukamy cudownych, magicznych sposobów, diet, kremów aby pomóc naszej skórze wyglądać lepiej. Niestety jest to walka z wiatrakami, gdyż proces ten ma swój początek wewnątrz naszego organizmu. I tu bardzo istotną rolę odgrywa woda. Komórki naszego ciała, nasz mózg i krew w 70% składają się z wody. Stan naszego organizmu: stawy, naczynia krwionośne, cera uzależniony jest od wody, a raczej od jej jakości.

Znanym wszem i wobec jest fakt, że należy wypijać około 2 litrów wody dziennie, (wdając się w szczegóły powinno to być 30 ml na każdy kilogram masy ciała) ale nie każdy zwraca uwagę na to jaka czy skąd ta woda pochodzi.

Zacznijmy od „kranówki”. Zawiera ona sole wapnia i żelaza. Nie rozpuszczają się one w naszym organizmie, co ułatwia tworzenie się złogów, których pozbyć się nie jest łatwo. Następna rzecz to chlor – trujący gaz, który gromadzi się w organizmie i powoli go zatruwa. Jedynym sposobem na pozbycie się chloru z wody jest odstawienie jej przed zagotowaniem na 2 czy 3 godziny. Chlor w tym czasie się ulotni. Z drugiej strony gotowanie wody powoduje, że niszczymy w niej tlen, którego bardzo potrzebujemy.

Woda mineralna. Ze względu na to, że zawiera ona takie sole i domieszki, których organizm nie jest w stanie przyswoić, powinno się pić wodę mineralną 2 do 4 tygodni a potem zrobić przerwę na 3 – 4 miesiące.

woda

Jaka woda zatem jest najlepsza?

Najlepsza jest „woda strukturowana”. Pod względem składu jest to woda identyczna jak ta znajdująca się w komórkach naszego organizmu. Znajduje się ona w warzywach, owocach i sokach oraz w roztopionym lodzie. Jeżeli chcesz zatrzymać proces powstawania zmarszczek i młodo wyglądać zacznij pić taką wodę !

Przygotowanie takiej wody zajmie Tobie chwilkę a korzyści co niemiara. W dowolnym naczyniu zagotuj wodę a potem odstaw do wystudzenia. Następnie włóż do zamrażalki, a po 2 – 3 godzinach przebij powstały lód i zlej. Taka woda posiada właściwości „strukturowanej”. Ja, aby mieć takiej wody ciągle pod dostatkiem, gotuję, studzę i wlewam do dwóch półtorej litrowych butelek. Zostawiam na noc w zamrażalce, rano wyjmuję i zostawiam do rozmrożenia, w tym samym czasie wkładam do zamrażarki kolejne dwie butelki. Tym sposobem codziennie podmieniam tylko jedną lub dwie butelki i na bieżąco korzystam z cudownej wody 🙂

Jeśli komuś się nie chce tak bawić zachęcam do wypicia choć jednej szklanki takiej wody rano na czczo. Nawet taka ilość poprawi stan Twojej skóry oraz ogólne samopoczucie. Woda ta wypłukuje z organizmu złogi i stare, martwe komórki.

Jakuci, naród z północnej Rosji pije tylko taką wodę (nie mają dostępu do innej) i żyją średnio ponad 100 lat !

Wiem, że możesz sobie pomyśleć: Ola Boga tyle roboty z durną wodą. Ale uwierz mi, tak jak do wszystkiego innego i do tego też można się przyzwyczaić ! Bynajmniej warto 🙂

MARCHEWKA A WYCIŚNIĘTY Z NIEJ SOK TO NIE TO SAMO !

Wyciskając sok z warzyw otrzymujesz 9 razy więcej ich wartości odżywczych. Przykładowo marchewka zawiera około 100 milionów jednostek płynu, które nie są w stanie otworzyć się poprzez żucie (nie wszystkie). Natomiast wyciskanie otwiera te milion jednostek marchewki, tych wszystkich substancji odżywczych. Dlatego tak ważne jest picie świeżo wyciskanych soków ! Dotyczy to oczywiście wszystkich warzyw.

sooooki

 

Soki są kopalnią witamin ! Te warzywne mają przewagę nad owocowymi po pierwsze pod względem kalorii: 1 litr soku owocowego może mieć czasami nawet 450 kalorii, dlatego powinni je ograniczać osoby z nadwagą oraz chore na cukrzycę. Po drugie soki warzywne mają więcej magnezu, żelaza, wapnia, błonnika i beta – karotenu w swojej zawartości w porównaniu z sokami owocowymi.

Soki odkwaszają organizm, działają antynowotworowo, rozpuszczają śluz i wymywają nierozpuszczalne, szkodliwe dla zdrowia sole, oczyszczając mięśnie, tkanki i krew. Ponadto rozpuszczają kamienie w wątrobie i nerkach. Wszyscy powinni o tym pamiętać a już w szczególności osoby, które nie przykładają się nadto do tego co wkładają do ust. W jednej szklance mieści się sok z np. 4 marchewek, 2 łodyg selera naciowego i 2 jabłek, więc jest to też doskonałe rozwiązanie dla osób, których menu jest ubogie w warzywa i owoce, bo taką jedną szklanką omijają sprawę przeżuwania 🙂 i dostarczają do organizmu masę witamin i minerałów.

Zadbaj o to aby w każdej szklance wypitego przez Ciebie soku było zielone warzywo. Wszystko co zielone zawiera chlorofil, który wypełnia ciało tlenem.

Jeśli nie masz wyciskarki, tylko sokowirówkę nie będziesz w stanie wycisnąć soku ze wszystkich warzyw. W takim przypadku rozwiązaniem jest blender lub mikser i pozyskany dzięki niemu szejk. W jednej szklance zblendowanych warzyw czy owoców mieści się np. 2 garście szpinaku, garść naci pietruszki i 1 banan + do rozrzedzenia trochę wody lub jeszcze lepiej sok z 1 pomarańczy lub cytryny. I znów za jednym zamachem bomba witaminowa. A akurat podany przykład to szejk, że palce lizać 🙂

szejki

 

Duża część zielonych warzyw jest ciężko przeżuwalna i z tego powodu rzadko ląduje na naszych talerzach, dlatego szejki i soki są perfekcyjnym rozwiązaniem aby móc to nadrobić.

Celowo wspomniałam o szejku ze szpinaku. Oto jego działanie:

– działa na czynności wydalnicze śluzówek, żołądka i trzustki

– działa antynowotworowo

– chroni wzrok

– zmniejsza ryzyko chorób serca

– reguluje ciśnienie tętnicze krwi

– pomaga przy zaparciach – nawet w tych najcięższych przypadkach

– otyłość

– zęby i dziąsła

– wrzody jelit

– zapalenie stawów

– czyraczność

– bóle głowy, w tym migrenowe

– reumatyzm

– obrzęki kończyn

– zaburzenia funkcjonowania serca

– anemia

– rozstrój nerwowy

– zaburzenia wydzielania nadnerczy i tarczycy

– zapalenie nerek

– depresja

– częste krwotoki

– utrata sił

Soki czy szejki powinniśmy urozmaicać i nie pić na okrągło jednych i tych samych, mam tu na myśli szczególnie wspomniany szpinak, który zawiera szczawiny, które spożywane w nadmiarze mogą utrudniać wchłanianie wapnia i żelaza.

Na koniec dobra rada nr 1:

Jeśli dopiero masz w planach zakup sokowirówki lub wyciskarki proponuję dołożyć parę groszy i zakupić to drugie. Niestety podczas przyrządzania soków w sokowirówce wszystkie szkodliwe substancje pozostają w wytłokach a wyciskarka potrafi je oddzielić.

Dobra rada nr 2:

Warzywa zawierające chlorofil, czyli wszystkie zielone, powinno gotować się w dużej ilości osolonej wody, aby maksymalnie rozcieńczyć kwas szczawiowy, który niszczy chlorofil. Należy gotować je bez przykrycia, aby wraz z parą mógł ulatniać się ten kwas. Zielone warzywa zawsze wkładamy do gotującej się już wody – wpływa to na jak najmniejsze wypłukanie chlorofilu z warzyw.

GMO – nie chcesz tego jeść

W 1900 roku wskaźnik zachorowań na raka wynosił 7%, dziś wynosi on 56%. Więc zaraz ! Czym różniły się lata 1900 od obecnych?

Polska staje się europejską potęgą w uprawach roślin genetycznie modyfikowanych. Obszar tych upraw rośnie w zastraszającym tempie. Szkoda, że takie kraje jak Austria, Francja, Grecja, Luksemburg, Niemcy i Węgry potrafiły wprowadzić zakaz GMO a Polska niestety nie.

Monsanto – amerykański koncern dostarczający 90 % zmodyfikowanych zbóż na całym świecie. W Polsce działa poprzez swoją spółkę Monsanto Poska spółka z o.o.

Główne uprawy to:

– soja

– kukurydza

– rzepak

– bawełna – tego na szczęście nie jemy

Ale 60 % przetworzonych produktów zawiera soję a skrobia kukurydziana jest stosowana jako zagęszczacz w setkach produktów.

W Polsce używa się komponentów transgenicznych do produkcji:

– wędlin

– słodyczy

– warzenia piwa

– pieczenia chleba

W kiełbasie zgodnie z Polską normą może znajdować się do 5 % białek roślinnych, a najtańszym źródłem białka roślinnego jest soja, którą Polska sprowadza głównie z USA, gdzie 80% jej upraw to rośliny transgeniczne !

Zatem z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, kupując w sklepie mleko sojowe, kotlety czy bułki, że są wykonane z amerykańskiej zmienionej genetycznie soi.

Wtrącę tu zdanie co to znaczy, że organizm jest genetycznie zmodyfikowany. Są to organizmy inne niż ludzkie , których geny zostały zmienione sztucznie w taki sposób, który nie zachodzi w naturalnych warunkach. Do takich organizmów wstawiono geny od innych gatunków, fragmenty obcego dla nich DNA. Pomidory z genami ryby, ziemniaki z genami meduzy, sałata z genami szczura, soja i kukurydza z genami bakterii itd.

gmo sieje zlo

Polskie piwo jest genetycznie modyfikowane. Gazeta : Życie Warszawy zapytała producentów preparatu genetycznie modyfikowanego uzyskiwanego z drobnoustrojów o nazwie MATUREX L. gdzie i w jakich piwach jest stosowany. Odpowiedź była krótka: „To tajemnica handlowa”. W firmie Krolsal, która dostarcza MATUREX L. polskim browarom potwierdzono, że środek ten używany jest w przemyśle piwowarskim, że są to znane polskie marki, których nazw niestety nie mogą podać.

RoundUp – środek chwastobójczy, którym rolnicy na opolszczyżnie pryskają rzepak przed samym zbiorem, po kilku dniach wracają na pole, koszą suchą masę i pozyskują nasiona, z których później wytwarzany jest olej rzepakowy, margaryna lub biopaliwo. Środek roudUp miał być biodegradowalny czyli ulegać rozpadowi niedługo po oprysku. Do 2010 roku sprzedawany był w Polsce z napisem: „ulega biodegradacji”. Takich właściwości roudUp nigdy nie miał. Firma Monsanto przegrała w tej sprawie procesy we Francji i USA i napis musiała usunąć. Jednakże nie zmieniło to faktu, że rolnicy nadal go używają. Nasiona rzepaku są zatrute szkodliwym dla ludzi glifosatem. RoudUp zaburza system hormonalny, blokując wydzielanie hormonów płciowych w komórkach. Hormony te mają kluczowe znaczenie dla płodu ludzkiego. Bez nich nie jest możliwe wykształcenie się narządów płciowych noworodka. RoudUp zaburza przebieg ciąży i powoduje poronienia.

Badań niestety jest niezwykle mało, a przeprowadzają je głównie producenci szkodliwych środków, więc normalnym zatem jest, że nie będą działali na swoja szkodę przedstawiając oficjalnie ich wyniki. Są więc one zatajane. Natomiast te, które są dokonywane przez niezależnych naukowców są skutecznie blokowane.

Kukurydza GMO produkuje bakteryjną toksynę Bt. Roślin, które mają wszczepiony gen Bt nie atakują szkodniki. Człowiek nigdy nie jadł tej toksyny, więc nikt nie wie jak organizm może się zachować po jej spożyciu. Podejrzewam, że efekty będą ujawnione wtedy kiedy będzie je widać czyli za kilka, kilkanaście lat.

gmoooo

Zastanów się: Czy użyłbyś jakiegokolwiek środka owado czy chwastobójczego doustnie twierdząc, że robisz coś pożytecznego, bo zabijesz jakieś tam bakterie w swoich ustach? Na pewno NIE ! Inaczej bardzo szybko skończyłbyś ze stwardnieniem rozsianym, rakiem, parkinsonem czy jeszcze inną chorobą. No ale prawdopodobnie to jesz ! Jesz pestycydy, które zabijają szkodniki kupując i spożywając produkty genetycznie modyfikowane. Dlatego tak bardzo ważne jest czytanie etykiet. To, że produkt zawiera np. soję genetycznie zmodyfikowaną znajdziecie w składzie drobnym druczkiem.

Człowiek jest w stanie strawić wszystko co jest naturalne, ale nie może sobie poradzić z żywnością genetycznie zmodyfikowaną ponieważ nie posiada odpowiednich enzymów. Ciało traktuje to jako toksyczne odpady, nie ma pojęcia co z tym zrobić, nieustannie produkuje enzymy starając się w jakiś sposób pozbyć tego, zużywa tym samym masę energii ……. Zazwyczaj jest tak, że organizm trawi przez jakiś czas a potem przestaje i w przypadku transgenicznej żywności zostaje ona w Twoim organizmie dniami, tygodniami, miesiącami, a ciało wciąż stara się jej pozbyć.

Szczury to gatunek znany z tego, że może jeść wszystko i przetrwać w najgorszych warunkach, dlatego badania są przeprowadzane właśnie na nich i dają wiarygodne wyniki jak dany produkt może działać na ludzi. Żywność modyfikowana genetycznie podawana szczurom u samców powoduje bezpłodność a u samic zmniejsza ilość czerwonych krwinek, rośnie poziom cukru we krwi i występują częstsze zaburzenia pracy nerek. 55 – 70% potomstwa szczurów karmionych soją GMO zdechło w ciągu 3 tygodni po urodzeniu, dla porównania w grupie karmionej normalną żywnością zdechło 9 %.

I jeszcze co ciekawe szczury wcale nie chcą jeść modyfikowanej żywności. Nawet gdy zostają one wymieszane z innymi nasionami szczury rozpoznają je i zjadają tylko te nie modyfikowane. Aby naukowcy mogli przeprowadzać doświadczenia musieli mielić wszystkie nasiona na jednolitą masę. To samo dotyczy krów. Kiedy mają do wyboru genetycznie modyfikowaną i normalną zdrową kukurydzę, zawsze wybiorą tę drugą. Zdarzały się nawet przypadki, że głodne krowy idąc przez pole ze zmodyfikowaną kukurydzą nie dotknęły jej, a sforsowały ogrodzenie by dostać się do tej niezmodyfikowanej.

Podsumowując: koniecznie czytaj etykiety !!!! Poniżej przykłady takich etykiet:

czekolada gmo

olejjj gmo

olllej gmo

Oraz zwróć uwagę na kod gdy kupujesz owoce – chyba nie chcesz jeść sałaty z genami szczura!

kody owoce gmo

 

Na koniec polecam ciekawy filmik przedstawiający manipulacje jaki jesteśmy poddawani przez korporacje stojące za GMO:

 

CUDOWNA MOC SOLI HIMALAJSKIEJ

 

Sól kuchenna składa się w 1/3 ze szkła, w 1/3 z piasku i 1/3 z soli …….. ja nie wiem czy to prawda ! Ale sprawdził to i potwierdził dr Leonard Coldwell – człowiek, którego 8 wydanych książek było najlepiej sprzedającymi się w Europie, człowiek, który założył Modern Therapy Center oraz Fundation for Crime and Drug Free Schools and Health for Children, człowiek, którego skuteczność leczenia raka wynosi 92,3 % ….. zatem czy z tą solą jest tak jak twierdzi ? – zakładam, że tak.

Tak czy inaczej pewne jest, że spożywcza sól kuchenna jest rafinowana i przetwarzana – po podgrzaniu do temperatury 5840 przybiera formę soli chemicznej, składającej się w 97,5 % z chlorku sodu. Organizm uznaje ją za truciznę i chce wyrzucić ale niezmiernie się przy tym musi męczyć. Zakłóca to równowagę płynów, gdyż w celu neutralizacji soli organizm poświęca swoja wodę komórkową. Konsekwencją tego jest np. reumatyzm, kamienie nerkowe czy podwyższone ciśnienie tętnicze krwi.

sól himalajska

Dlaczego zatem tylko nieliczni nie używają soli, skoro nie ma takiej osoby na świecie, która nie wiedziałaby o tym, że to BIAŁA ŚMIERĆ?

W zasadzie to pytanie pozostanie bez odpowiedzi, bo i ja jej nie znam. W końcu również używałam soli kuchennej, nie wiedzieć czemu, mając przy tym świadomość jak bardzo jest szkodliwa ! 🙂 A kłopotu z podmianą białej soli na różową himalajską zupełnie nie ma. Nie kosztuje majątku i wnosi do organizmu nieprawdopodobne wartości – 84 różne minerały, elektrolity i pierwiastki. To gigantyczna liczba biorąc pod uwagę fakt, że nauce znanych jest tylko 118 !

Bardzo dobrym pomysłem jest wypicie codziennie na czczo jednej szklanki ciepłej wody z rozpuszczoną w niej szczyptą soli himalajskiej. Po 10 – 15 minutach od jej wypicia woda zmienia się w strukturalną i energetyczną i zaczyna działać jak elektrolit, antyoksydant, który rozpuszcza toksyny nagromadzone w organizmie.

 

W czym nam pomoże ?

– zwalcza bezsenność

– leczy choroby stawów

– jest pomocna na problemy z cerą

– na ból gardła

– na przeziębienia

– na grzybice stóp (nacieramy solą rozpuszczoną w wodzie lub moczymy w niej stopy)

– obniża ciśnienie

– wzmacnia kości

– oczyszcza organizm

– oczyszcza układ oddechowy

 

O soli himalajskiej mówi się, że jest najzdrowszą solą na świecie.

Wiem, że gro osób zamiast soli kuchennej używa morskiej, jednakże to nie jest najlepsze rozwiązanie. Obecnie 89 % producentów soli morskiej ulepsza swój produkt, co z pewnością pozbawia ją nie małej ilości zawartych w niej pierwotnie składników odżywczych. Druga rzecz to katastrofa w Fukushimie, która niestety wpłynęła na radioaktywność soli morskiej.

Wracając na Himalaje 🙂 Soli stąd pochodzącej dobrze jest używać również do kąpieli. Na wannę wody o temp. 370 – 1 kg soli. Woda taka przypomina swoim składem płyn owodniowy. Cała przyjemność powinna trwać do 30 minut. Kąpiel taka to kuracja detoksyzująca będąca równowartością 3 dniowego postu. Ma rewelacyjny wpływ na choroby skórne, reumatyzm i problemy ginekologiczne.

Cóż więcej? Nic dodać, nic ująć, tylko iść do sklepu (raczej ze zdrową żywnością – w marketach niestety nie łatwo ją dostać) lub kupić ją taniej przez internet np TUTAJ i cieszyć się zdrowiem !

MLEKO – CZYLI NIC DOBREGO !!!

Artykuł do krótkich nie należy, ale naprawdę warto przeczytać !

Mleczne produkty na sklepowych półkach wyglądają bardzo atrakcyjnie, nieprawdaż? Pierwsze co przychodzi Nam do głowy patrząc na ładne opakowanie z krową biegającą po zielonej łące to ZDROWIE – DOBRE ZDROWIE.

Po pierwsze krowy te na oczy łąki nie widziały, chyba że w marzeniach sennych, ale o tym trochę dalej.

Zacznijmy od bardzo ważnej rzeczy:

Porównajmy zawartość białka w mleku ze wzrostem danego gatunku:

 

  1. Mleko ludzkie – białko 1,2 mg/litr – 120 dni na podwojenie wagi ciała dziecka
  2. Mleko końskie – białko 2,4 mg/litr – 60 dni na podwojenie wagi ciała źrebaka
  3. Mleko krowie – białko 3,3 mg/litr – 47 dni na podwojenie wagi ciała cielęcia
  4. Mleko kozie – białko 4,1 mg/litr – 19 dni na podwojenie wagi ciała koźlęcia
  5. Mleko psa – białko 7,1 mg/litr – 8 dni na podwojenie wagi ciała szczeniaka
  6. Mleko kota – białko 9,5 mg/litr – 7 dni na podwojenie wagi ciała kociaka
  7. Mleko szczura – białko 11,8 mg/litr – 4,5 dnia na podwojenie wagi ciała szczurka 🙂

Co to oznacza? Jeśli chcemy aby nasze dzieci szybko rosły najlepiej jest karmić je szczurzym mlekiem To żart rzecz jasna, ale widzimy zależność między zawartością białka a wzrostem. …. pozostańmy więc przy mleku krowim. Krowa podwaja swoja wagę trzy razy szybciej niż człowiek – to zrozumiałe, gdyż w jej mleku jest trzy razy więcej białka. Cielę w kilka minut po urodzeniu biega wokół swojej mamy, prawda? A pożywienie, które dostaje idzie w jego energię, w jego mięśnie, we wzrost, tak? Tak to zaprogramowała natura, krowa nie weźmie cielaka na ręce, więc musi on dostawać od swojej matki to co mu potrzebne do tego by migiem radził sobie sam.

Co z ludźmi? Jaki jest najważniejszy organ, który musi się rozwinąć u ludzi?

Cóż … to nie są mięśnie ani kopyta, dziecko nie potrzebuje też masy i siły. Najważniejszy jest MÓZG. A ten oto mózg zbudowany jest NIE z BIAŁKA, a z TŁUSZCZY. Logiczne zatem jest, że stosunek białka do tłuszczy u ludzi musi być zupełnie inny niż u krowy. Efektem tego jest to, że dzieci, karmione mlekiem matki mają większy iloraz inteligencji od tych karmionych mlekiem krowim i analogicznie dzieci karmione mlekiem krowim są dużo większe od swych rówieśników karmionych mlekiem matki. Te drugie, tak, są obiektem zachwytów znajomych czy rodziny: „patrz, jak On rośnie” (z pozytywnym wskazaniem na to, że świetnie sie rozwija). Hmm… rośnie, ale przy tym myśli jak krowa (bez urazy).

 

Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia. Zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenia wielu narządów wewnętrznych człowieka, nieodwracalne zmiany w układzie naczyniowym, sercowym i kostnym. Mleko wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki”

                                                                           Dr Eugeniusz Zbigniew Siwik

 

 

 

 

Żadnych jogurtów dla dzieci ! Ponieważ krowie mleko obciąża nerki” – artykuł z Medical Tribune 25.10.2002 r. mówiący o tym, że kwas wytwarzany przez krowie mleko jest tak bogaty w białko i tak mocny, że powoduje uszkodzenia nerek.

Journal of Pediatric Gastroenterology and Nutrition 1993 napisał: – „Powinniśmy starać się stosować środki spożywcze, które są zgodne z wymaganiami żywieniowymi starszych dzieci i które eliminują szkodliwe skutki. Krowie mleko nie spełnia tego standardu”.

Powyższe fakty są wszech znane i publikowane ale reklama mówi co innego, a to dlatego, ze przemysł mleczarski czy spożywczy jest potężniejszy niż zdrowie.

.

Przejdźmy dalej: galaktoza – jest specyficznym cukrem, który może być przyswajany tylko przez dzieci, dlatego gdy jako dorośli dostajemy mleko, trawimy laktozę, a z galaktozą nie możemy sobie poradzić ! Organizm odkłada to np. w postaci guzków podskórnych, coś jak cellulit, odkłada to w oku i wtedy powstaje zaćma, odkłada w przegubach np. rąk stąd bóle stawów i w wielu innych miejscach. Organizm dorosłej osoby nie ma szans na przetworzenie galaktozy.

Co jeszcze? Mleczne produkty dostarczają tłuszczu i cholesterolu. Tłuszcz zawarty w mleku jest cholesterolem utlenionym (bo mleko podczas np. dojenia, butelkowania styka się z powietrzem), który jest dużo bardziej niebezpieczny od cholesterolu nieutlenionego. Szklanka mleka składa się w 45 % z tłuszczu, lody i jogurt w 50 %. Z mleka, na którym jest napisane „tłuszcz 2%”, w rzeczywistości 30 % kalorii pochodzi z tłuszczu. Dlaczego na opakowaniu jest zatem napisane: tłuszcz 2%? Bo jest on mierzony w stosunku do wody zawartej w mleku, a nie w stosunku do środków spożywczych w mleku. Porównując tłuszcz z białkiem i węglowodanami jest to bardzo wysoki procent. Sprytnie wymyślone przez przemysł mleczarski, bo właściwie kto kupiłby mleko widząc zawartość tłuszczu 50% ?

mlllleko

 

Dalej: cukrzyca. American Journal Clinic Nutrition mówi, że cukrzycę zależną od insuliny, czyli tę typu I wiąże się z produktami mlecznymi. To powiązanie spowodowane jest tym, że białko – kazeina zawiera określone aminokwasy w określonej kolejności. Jeśli taka sekwencja w pierwszych miesiącach rozwoju dziecka dostanie się do krwi, wówczas organizm wytwarza przeciwciała przeciw naszym własnym komórkom produkującym insulinę i może je kiedyś uaktywnić. Produkty mleczne w pierwszym okresie życia, szczególnie wysokie spożycie mleka może spowodować również cukrzyce typu II (tę chociaż można cofnąć poprzez odpowiednie, zdrowe odżywianie).

 

Niezmiernie ważne są również fakty: mleko ludzkie matki ma najniższa zawartość białka ze wszystkich ssaków na ziemi i najniższy stosunek kazeiny – białka które jest w mleku – do serwatki. Mleko składa się z tłuszczu, białka jako kazeiny, białka serwatkowego oraz cukru tzw laktozy. Największą część stanowi kazeina. Kazeina w krowim mleku przez cielęta jest trawiona przez enzym, zwany reniną. Enzym ten jest produkowany w ścianie żołądka cielęcia. Enzymu tego nie mają małe dzieci. U dziecka proces trawienia przebiega w taki sposób, że matka wytwarza bakterie bacillus bifidus, które dostają się do mleka i pomagają ściąć kazeinę i wówczas proces trawienia jest lżejszy. Produkcja enzymu zwanego reniną ustaje natychmiast po odstawieniu cielęcia od wymiona i od tego też momentu cielę nie toleruje już mleka. Rodzaj kazeiny u poszczególnych ssaków różni się i jest przydatny dla danego organizmu. Zatem człowiek pijący krowie mleko nie jest w stanie strawić większości kazeiny. Gdy dziecko jest małe, pije mleko matki, tzw siare, która zawiera przeciwciała. Są to białka, które nie mogą ulec strawieniu i w całości zostają przemieszczone do krwi, dają w ten sposób odporność. Zdolność przenoszenia niestrawionego białka do krwi maja również dorośli i gdy jest to białko dokładnie takie jak ludzkie to nie ma problemu, ale problemy zaczynają się gdy białko pochodzi z innego gatunku.

 

 

 

 

BIAŁKO W MLEKU ZE WSZECH STRON POWODUJE SAME KŁOPOTY !!!!!!!

A co z tym bieganiem krów po zielonej łączce? Szczerze mówiąc nie muszę się rozpisywać, bo zapewne każdy wie w jaki sposób teraz się to odbywa. Biedne krowy są upchnięte jedna przy drugiej, karmione hormonami, antybiotykami, wszystko po to by dawały jak najwięcej mleka. Wydajna krowa potrafi dać 40 litrów mleka na dobę, mega wydajna da i 60 litrów. Czy choć jeden mililitr trafia do jej dziecka – cielęcia? Kompletnie nic, wszystko na sklepowe półki. Ale zanim tam trafi zostaje odpowiednio przetworzone. Weźmy mleko UHT, które jest sterylizowane inaczej mówiąc ogrzane do temperatury 120 – 150 stopni, co całkowicie je wyjaławia i w pięknie wyglądającym kartonie mamy ….. jakby to określić? Napój o smaku mleka.

Kolejna sprawa: osteoporoza a wapń. Rzeczą oczywistą jest, że wapń do zapobiegania osteoporozie jest potrzebny, ale czy z mleka? Napewno zbyt duża ilość białka w pożywieniu sprzyja powstaniu osteoporozy. Studium Narodowego Instytutu Zdrowia Uniwersytetu Kalifornijskiego opublikowane w American Journal of Clinical Nutrition wykazało, że kobiety, które przyjmowały większość białek z produktów zwierzęcych odznaczały się trzykrotnie szybszym tempem zaniku kości i 3,7 krotną częstotliwością złamania biodra niż kobiety, które większość białka czerpały z produktów roślinnych. Białko roślinne jest duuuużo mniej kwasotwórcze. Nie trzeba go neutralizować wapniem z kości, dlatego mniejsze ich ubytki. Używając kazeiny z mleka zwierzęcego (krowiego) ma się problem z zakwaszonym organizmem. Ten kwas i kazeina przeszkadzają komórkom, które wapń muszą wbudować w kości.

Mleko wywołuje również wiele innych chorób: zapalenie ucha u dzieci, chroniczne zmęczenie, bóle głowy, skurcze mięśni, alergie, problemy z układem oddechowym, astma, przedwczesna arterioskleroza, trądzik, reumatoidalne zapalenie stawów, rak prostaty, rak piersi, miażdżyca, problemy z płodnością, miażdżyca, nerczyca, podrażnienie i krwawienie z jelit itd.

Przekonanie o walorach zdrowotnych mleka zakorzeniło się w naszym społeczeństwie na tyle głęboko, że bardzo ciężko jest je zakwestionować. Biorąc pod uwagę to, co wpajano nam przez tyle lat, niezwykle trudno jest uświadomić komukolwiek, że w rzeczywistości mleko może być dla nas bardzo niezdrowe. Jednak ……

……. mam nadzieję, że ten artykuł choć trochę pomoże Wam w chęci odstawienia z diety mleka oraz nabiału ogółem, lub chociaż ograniczenia ….. to co chcielibyście z niego uzyskać czyli przede wszystkim wapń bez problemu dostaniecie w zielonych warzywach !!!

 

Żaden związek chemiczny nie działa na człowieka tak silnie rakotwórczo jak białko zwierzęce”

                                                                                                             Collin Campbell

 

Jeśli są Wam znane dowody przeciwne niż te w artykule – piszcie w komentarzu !

 

 

Pisząc ten artykuł posłużyłam się wykładem oraz książkami „Odżywianie odkryte na nowo”, „Prawda nadchodzi” Prof. Dr Waltera Veith – znanego na całym świecie wykładowcy. Naucza On na Uniwersytecie Western Cape w Republice Południowej Afryki.

DLACZEGO NASZA SKÓRA SIĘ STARZEJE?

Czy wiesz, że o Twoim rzeczywistym wieku biologicznym nie decyduje PESEL ? Czy wiesz, że nie decyduje tez o tym liczba siwych włosów na głowie? Że nie decyduje Twoja postawa? …….. Zatem co?

Decyduje o tym kondycja białek !!!……

 ….Białek, które spajają niemalże wszystkie komórki Twojego ustroju. A najważniejszym z nich jest kolagen. … Kolagen, w którym pływa Twój organizm. Jest on „proteiną młodości”, która stanowi ponad 30 % masy białka ludzkiego i aż 70 % białek skóry. Kolagen wraz z elastyną tworzą w skórze właściwej elastyczną siateczkę, która nadaje jej sprężystość i jędrność, wiąże również wodę i substancje lipofilowe. Ilość kolagenu świadczy o kondycji Twojego organizmu ! To prawda, że podlega on ciągłemu procesowi wymiany i dopóki owa wymiana przebiega prawidłowo dopóty wyglądamy młodo i zdrowo 🙂 Ale faktem niestety jest, że kolagenu z biegiem lat nam niestety ubywa…. Są rzecz jasna tacy farciarze, którzy posiadają zwartą, gęstą i elastyczną strukturę kolagenową i zachowują po późne lata sprawność, energię i twarz niemal nie pokrytą zmarszczkami. Częściowo wynika to z genów jakie odziedziczyliśmy, a częściowo z tego jak bardzo dbamy o Nasz kolagen.

Wpływ na to ma: odżywianie, uprawianie sportów, picie co najmniej 2 litrów wody dziennie, spędzanie czasu na świeżym powietrzu (spacery), nie zarywanie nocek czyli spokojny, odpowiednio długi sen, stronienie od wszelakich używek (niestety) i toksyn …….Kiedy pogarsza się żywotność kolagenu ustrojowego, coraz mocniej odczuwamy zmęczenie, choroby, gorzej znosimy wysiłek fizyczny. Potrzebujemy więcej czasu na regenerację sił, dłużej dochodzimy do siebie po chorobie, zmienia się również chemia Naszego mózgu co ma wpływ na Nasze samopoczucie psychiczne. Wzrasta ryzyko, że wiele dolegliwości Nam dokuczających, a związanych z pogorszeniem kondycji kolagenu, będziemy odczuwać już do końca Naszych dni !

Kolagen jest faktycznie BIAŁKIEM MŁODOŚCI, ale Nasz tryb życia, pęd, brak czasu często nie pozwala na dbanie o niego w 100 % … gdzie tam 100 ! Niech będzie w 80 %.

Możemy jednak skorzystać z osiągnięć wynalazców 🙂

Kolagen naturalny pozyskiwany ze skór rybich, który jest niemalże identyczny jak Nasz ludzki. Jest on prawdopodobnie pierwszym w historii preparatem białkowym, który niemal bezpośrednio po opuszczeniu żywego organizmu, bez poprawiania natury stał się kosmetykiem dermatologicznym.

Jest to czysty hydrat kolagenu, nie konserwowany, nie barwiony i nie aromatyzowany. Oprócz samych białek i wody kolagen zawiera kwas mlekowy organiczny, który występuje naturalnie np. w mięśniach.

Czego możemy się po nim spodziewać?

  • tworzy na powierzchni skóry właściwej film powstrzymujący wodę
  • pobudza do działania fibroplasty i keratynocyty
  • uelastycznia i zmiękcza naskórek
  • wygładza mniejsze istniejące „starcze” zmarszczki
  • likwiduje całkowicie zmarszczki tzw „suche” (powstałe w wyniku wysuszenia naskórka)
  • ujędrnia i nawilża skórę
  • spowalnia procesy starzenia się skóry
  • pomaga w większości przypadków trądzika młodzieńczego
  • wspomaga leczenie trądzika różowatego
  • wspomaga leczenie cellulitu
  • regeneruje i wzmacnia włosy
  • niweluje zaskórniki
  • rozjaśnia plamy „starcze” i znamiona barwnikowe
  • obniża odczynowość skóry
  • jest najlepszym na świecie balsamem po goleniu i depilacji
  • NIE ALERGIZUJE

Kolagen naturalny przyniesie wspaniałe efekty po około 110 – 130 dniach systematycznego stosowania (najlepiej dwa razy dziennie – rano i wieczorem).

Jak stosować?

Twarz:

Kolagen naturalny współgra z wodą, bez niej ani rusz, zatem musi być nakładany na mokrą skórę. I tak np. rano na mokrą skórę twarzy należy nałożyć minimalna ilość żelu i pozostawić do wyschnięcia na około 10 minut. To wszystko. Wieczorem natomiast nałożyć troszkę więcej żelu i delikatnie masować i oklepywać twarz aż do sucha. Najlepiej wówczas dołożyć jeszcze wody i czynność oklepywania powtórzyć ponownie do momentu aż skóra wyschnie. Cały zabieg wchłaniania jest zakończony po około 15 minutach. Po tym też czasie można położyć na skórę krem, tym bardziej, że skóra może być wciąż napięta i dawać uczucie ściągania co dla niektórych może być niekomfortowe. Wieczorny zabieg najlepiej dwa razy w tygodniu przeprowadzać po uprzednim oczyszczeniu twarzy peelingiem.

Kolagen naturalny nadaje się do każdego rodzaju skóry !!!

p.s. Nie polecam używania kremów zawierających w swoim składzie środki chemiczne typu cynk, ceramidy, retinol – składniki te mogą przeszkodzić we wchłanianiu kolagenu, jeśli jednak tylko taki krem posiadasz odczekaj 30 minut po nałożeniu żelu.

Ciało:

Tak jak i w przypadku skóry twarzy kolagen nakładamy na mokrą skórę … najlepszy efekt daje wmasowanie go.

Kolagen śmiało można stosować na włosy i paznokcie.

Na rynku pojawia się coraz to więcej kremów „zawierających kolagen”, lecz niestety zawierają one około 2 % – 3 % kolagenu jeśli w ogóle…. co w żaden sposób nie może wpłynąć na efekty na naszej skórze, nie ma szans na zlikwidowanie choćby jednej zmarszczki !!! No way !!! Tym bardziej, że cudem jest spotkać na rynku krem z kolagenem czy kolagen rzeczywiście aktywny biologicznie. Kolagen naturalny jest w czystej postaci żelowej. 

.